sobota, 12 lipca 2014

Cuba de Zoo- Rozkaz



Proste i wpadające w ucho numery. Praktycznie każdy numer ma w sobie zapamiętywalną melodię. Nie spodziewałem się szczerze mówiąc za wiele po zespole o tak dziwacznej nazwie, a tu proszę bardzo jest imprezowo, skocznie, niezobowiązująco, a to tego piekielnie przebojowo. Podoba mi się to, że chłopaki zadbali bardzo o nośność swoich utworów. Słucham już tej płyty od dłuższego czasu i praktycznie cała jest w tym samym klimacie i nastroju. Są numery oczywiście lepsze jak i gorsze, ale jakichś szczególnie słabych wypełniaczy nie zauważyłem


O warstwie tekstowej za wiele powiedzieć nie mogę, bo się w nią nie wgryzałem i po prostu słowa traktuję jak kolejny instrument w tym zespole dający melodię. Śpiewne, oj śpiewne te refreny. No i co, można nagrać wpadające w ucho numery robienia lipy i obciachu. Radiowy potencjał jest tu ogromny, ale w polskim radio nie ma miejsca na takie granie. Musi być Farna Ewa i Grzesiu Markowski jeśli już ma coś po polsku być nadane na falach eteru. Z tego co pamiętam to numer poniżej miał chyba dosyć duże branie w radiowej Trójce. Dobre chociaż i to.
 
 
 
 


czwartek, 10 lipca 2014

Dog In The Fog ma swoją www



Informacja z ostatniej chwili. W dniu dzisiejszym rusza nasza oficjalna strona internetowa na która oczywiście serdecznie zapraszamy. Fejsbuk fejsbukiem ale strona internetowa daje jaśniejszy i pełniejszy obraz naszego zespołu. Znadziejdzie na niej właściwie wszystko od informacji o koncertach, przez nasza muzykę i wideo po zdjęcia i namiary do nas. Strona będzie żyła i ewoluowała. Serdecznie dziękujemy Saimonowi za jej stworzenie i Piotrowi Mierzejewskiemu za serwer. A oto jej adres:
 
 
 

poniedziałek, 7 lipca 2014

Wały Jagielońskie- Okolicznościowy -Rozrywkowy Syndykat

 

No nie jest to płyta rockowa, ale mamy lato, a ta płyta zawsze mi się z tym okresem kojarzy. Za małego nie mając za wielu płyt w domu, słuchałem wszystkiego co wpadło mi w ręce. Miedzy innymi wpadła mi w łapy ta właśnie płyta. Spodobała się praktycznie od pierwszego przesłuchania. Znakomite teksty, które do dzisiaj istnieją w języku potocznym. Większkość utworów to również całkiem spore przeboje peerelu. Któż nie kojarzy takich numerów Wałów jak "Wars Wita", "Ciebie Brak" czy chociażby "Córka Rybaka". Niby to fajans, ale z klasą.
 
 
 


Do tego numeru był chyba nawet teledysk nagrany dla jakiegoś programu wakacyjnego, jeśli dobrze pamiętam. Wakacyjne wspomnienia z dzieciństwa, są jak widać bardzo mocne, skoro ta płyta ląduje tutaj pośród innych poważniejszych muzycznych tworów. Starzeje się.

 
Nie wiem w sumie nawet czy ta płyta to jest jakiś składak, czy może regularna płyta w dyskografii zespołu. Z opisu na okładce jakoś jednoznacznie to nie wynika. Chociaż nad palcem z tyłu okładki są daty 1978-1988. Czyli jednak składak, prawda?
 
 
 
 
 

sobota, 5 lipca 2014

Behemoth- Evangelion

 
 
Tak oto po latach w podziemiu Behemoth w końcu trafia na salony, zresztą nie tylko muzyczne. Mimo mojej sympatii dla Nergala, Behemoth nie stał się moim ulubionym zespołem, a jego muzyka jakoś nadal mnie jakoś szczególnie nie porywa. No owszem kunszt muzyków doceniam bo poziom szybkości i skomplikowania kompozycji jest wybitny. Mnie nadal nie przekonują black metalowe bzyczące produkcje. Rozumiem konwencję, ale na płycie brzmi to płasko. Może na koncercie jest tam więcej czadu, nie wiem nie byłem.


 
 

 
Ale się ostatnio dostaje polskim metalowym sławom ode mnie. Najpierw zbeształem Kata, potem Vadera, a dzisiaj Behemotha. Nadal mam wrażenie, że więcej czadu i emocji jest w takim Illusion niż w tych metalowych bestiach. Nawałnica riffów, które ciężko rozpoznać i odróżnić nie wpływają dobrze na mój odbiór. Szybkość perskusji też nic nie daje oprócz mojego podziwu dla pałkera. No cóż nie moja bajka.
 
 


 

 
Pięknie wydana płyta, aż się chce trzymać ją w rękach. To jednak za mało. W sumie to ciężko mi się wypowiadać na temat gatunku, który leży dosyć daleko od moich zainteresowań, więc mam nadzieję, że rzesze fanów Behemotha nie rzucą na mnie jakiejś anathemy albo innych diabelskich przekleństw i blog będie nadal działał. Nergalowi życzę zdrowia i kolejnych płyt. Ciekaw jestem tej ostatniej wydanej płyty, bo jak zwykle wszyscy się zachwycają. Sprawdzę, opiszę.



środa, 2 lipca 2014

Vader- Welcome To The Morbid Reich

 
Vader, nasz najlepszy towar eksportowy, do czasu ogromnego sukcesu Behemotha. Która to już płyta tego zespołu, nie jestem wstanie zliczyć, bo zatrzymałem się na latach dziwięćdziesiątych. Wszystko co nagrli potem jawi mi się jako nagrywanie ciagle tej samej płyty. Chyba straciłem serce nie tylko do Vadera, ale i chyba ogólnie do takiego death metalowego łojenia.
 

 
Ileż to razy można powielać ten sam schemat. Zapewne wysoki to poziom zarówno wykonawczy jak i kompozytorski. Vader zapewne zapisał się i pewnie nadal zapisuje złotymi zgłoskami w światowej encyklopedii metalu, ale jak wspomniałem, przestało mnie to kręcić. Płyta dla zadeklarowanych fanatyków Vadera i fascynatów gatunku. 
 
 
Zdaję sobie sprawę, że nikt nie oczekuje od nich żeby zmienili swój styl i rodzaj uprawianej sztuki, ale właśnie tak metal zaczał zjadać swój ogon. Wszystkie przełomowe płyty zostały już nagrane i weszły do kanonu muzyki rockowej. Teraz panowie mogą jedynie trwać na straży metalowej tradycji i może nie tyle odcinać kupony od sławnej nazwy zespołu, lecz dbać o najwyższą jakość produktu.
 
 
 

 

poniedziałek, 30 czerwca 2014

Studio Izabelin

 
Ciąg dalszy podróży po polskich studiach nagraniowych. Dzisiaj odwiedzimy Izabelin. Bardzo swego czasu znane studio. Praktycznie cały początek lat dziewięćdzisiątych był zdominowany przez produkcję z tej stajni. I wszystkie płyty tam nagrane brzmiały bardzo podobnie. Wszystkie te Heye, The Days i wszystkie inne zespoły, które wpadły w łapy pani Katarzyny Kanclerz były chyba tam nagrywane. Takie były początki polskiego kapitalizmu w rocku. 

 
 
Inna sprawa czy po latach nadal można być zadowolonym z tych pierwszych produkcji. Brzmią raczej niezbyt selektywnie i głęboko, ale kiedyś, kto zwracał na to uwagę. Biegłem do sklepu po każdą nowość na kasecie z logiem pana indianina na koniku.
 

środa, 25 czerwca 2014

Dog In The Fog- Live In Nowy Tomyśl DVD

 
 

Pierwszy raz mam przyjemność przedstawić na blogu wydawnictwo DVD. Niestety muszę znów uprawiać prywatę, gdyż to DVD to zapis koncertu zespołu Dog In The Fog, którego jak powszechnie wiadomo jestem członkiem. Tak więc bez zbędnych ceregieli. Brzmi to nieźle, widać również całkiem dobrze. Ten koncert jakby jest zamknięciem pierwszego okresu w naszej działalności, bo gramy tu jeszcze jako kwartet i prezentujemy zawartośc naszej płyty demo. Nie pytajcie jak to zrobiliśmy że mamy tak profesjonalnie oświetlony i nagłośniony koncert. Nie pytajcie, o to kto to tak zrealizował i wyprodukował. W szołbiznesie niezbadane są ścieżki i znajomości wszelakie.
 
 



 






Koncert ma już dwa lata. Dzisiaj muzycznie jesteśmy w innym miejscu, więc to taki jedynie dokument dla potomnych. Tu i ówdzie zdarzają się potknięcia, ktoś nierówno wejdzie, taki urok wydawnictw lajf. Dobrze, że dzisiejsza technika daje takie możliowości, że coś po nas zostanie.