czwartek, 7 kwietnia 2011

Strachy Na Lachy- Dlaczego Ja

Płyta z przeróbkami. Nie znałęm wszystkich zespołów jakie zostały przez Grabaża i kolegów przerobione, tym większa więc ma radocha, że poznałem parę niezłych utworów.

Setlista:

1. Nocne Ulice (Bikini)
2. Dlaczego ja (Korpus X)
3. Po prostu pastelowe (Malarze i Żołnierze)
4. Wojny Gwiezdne (Kryzys)
5. Marmur (Holy Toy)
6. Idzie Wojna (Siekiera)
7. Fabryka (Dezerter)
8. Na kształt dziecka (Brak)
9. Wariat (Rejestracja)
10. Kwiecień'74 (Zespół Reprezentacyjny)
11. Nasza Kultura (Izrael)
12. Zamknij Wszystkie Drzwi (Variete)
13. Łazienka (WC


Kilka wersji naprawdę mi się spodobało i słucham ich bardzo często. W końcu to kawał historii polskiego rocka. Kompletnie nie znałem utworu "Dlaczego ja" Zespołu Corpus X, a okazało się, że to kawał niezłego grania. Skąd miałem ich znać, za młody jestem.

Dobra muza i fajny tekst. Lubię teksty, z którymi mogę się identyfikować. Teksty, które w jakimś stopniu są o mnie albo o tym jaki byłem.

Ja na wszystko leje z góry.

taki byłem

Nie chodzę do kina.

taki jestem

Ciągle mogę w sześciu na raz,
Kochać się dziewczynach

nie, to nie o mnie wersy

Nie dziękuję za przysługi.
Nie proszę o rady.
tak

czasem tak czasem nie

Przekonywać się nie daje,
Choćby dla zasady.

tak, tak po trzykroć tak

Dlaczego ja ?
Nie wiem sam.
Dlaczego ja zmieniać się mam ?
Dlaczego ja ?
Nie wiem sam.
Dlaczego ja zmieniać się mam mam mam mam materac


właśnie, dlaczego?


Jeszcze czasem gadam bzdury,
Lub krzyczeć zaczynam.


cały ja


Po upadku szybko wstaję,
Nie chce się zatrzymać.



hm

Nie uważam na ulicy.
Czasem szukam zwady.


nie

Policjantem nie zostanę,
Mam swoje zasady.







Nie jestem jakimś fanem wielkim tego zespołu, czasami mnie drażnią ale ta płyta i kilka pojedyńczych ich utworów robi mi ciary.



a tutaj wersja oryginalna live, też mi robi


uwielbiam archiwa polskiej muzyki rockowej. Cały czas jeszcze coś znajduję. Coś czego nie znałem a jest wartościowe. Chwalmy potęgę internetu!


a tą wersję znalazłem dzisiaj.

środa, 6 kwietnia 2011

KSU- Ustrzyki


Druga płyta KSU i chyba ich ostatnia jaka w całości mi się podoba. Nie byłem i nie jestem lokalnym patriotą ale słowa utworu tytułowego pięknie oddają co można czuć do swego miasta i jak bez obciachu o tym napisać tekst.

A wersy:

Lubię to miasto bo tu się urodziłem
Lubię to miasto tu młodość spędziłem
Lubię to miasto bo tutaj szalejemy
Lubię to miasto bo tutaj umrzemy

To rewelacja jest. Niby hołd dla swego miejsca zamieszkania a z drugiej strony beznadzieja związana z tym, że nic się w życiu nie przydarzy i nie wyrwie się z marazmu i z sytuacji i miejsca w jakim się znajduje. Fajny tekst do darcia papy. Niby oczywiste sprawy i prosto wykrzyczane ale dzięki temu mają moc.

Bez problemu pasuje do każdego miejsca w kraju i do każdego odbiorcy. Mieszkam cały czas w jednym mieście i jak puszczam sobie ten kawałek nie widzę Ustrzyk tylko moje miasto.


Do dzisiaj jedna rzecz mnie nurtowała w tym tekście- co śpiewa Siczka- Niech nam żyje WRB? Co to jest? A może źle rozszyfrowałem ten skrót? Może tam padają inne litery? Sprawdziłem w skarbnicy wiedzy wszelakiej i chyba chodzi o to:




czyli: Wolna Republika Bieszczad

tyle lat się zastanawiałem i gdyby nie dzisiejszy post zastanawiałbym się dalej.

Generalnie bardzo fajna płyta, w klimacie pierwszej, przebojowa, skoczna i czadowa z tekstami do śpiewania na zakrapianej imprezie dla trzydziestoparolatków. Szacun.




Ustrzyki

wtorek, 5 kwietnia 2011

Świat Czarownic i Robert Brylewski- Złodziej Ognia

Uwielbiam takie granie. Bardzo dobra płyta. I znów Brylewski i Świetlicki w rolach głównych. Nic więcej. Muzyka się broni sama




Złodziej Ognia

poniedziałek, 4 kwietnia 2011

Squot- Prisoner Of War


Jedna z moich ważniejszych, bardzo często słuchanych i ulubionych kaset- płyt. Cudem znalazłem płytę kompaktową w zeszłym bodajże roku na internetowej aukcji. Znów lata dziewięćdziesiąte. Kapela chyba mało znana obecnie, lecz wtedy wydaje mi się, że nieźle namieszali.  

 
Uwielbiam całą płytę. Jak to teraz się mówi- miazga. Umieszczam pierwszy numer z płyty, bo jest pierwszy, bo jest reprezentatywny dla całej płyty i uwielbiam moment kiedy wchodzi w połowie utworu damski chórek.





To jedyna ich płyta. Skład jest zielonogórsko- poznański, chłopaki grały już wcześniej w mniej lub bardziej znanych kapelach, więc do końca nie możńa mówić, że to debiutanci. Na płytce znajduje się cover Body Count- There Goes The Neiborhood.






Był to jeden z zespołów, na który miałem straszny odpał i nie ruszałem się na miasto bez tej kasety w walkmanie. To były czasy kaset i walkmanów. Pamietam mogłem nie kupić sobie piwa czy śniadania ale na baterie do walkmana musiałem pieniądze mieć.



W końcu poszedłem po rozum do głowy i kupiłem używanego walkamana z akumulatorem. Był t używany walkman marki AIWA. Sprzedał mi go kolega S. z którym mieszkałem na studiach. Byłem przeszczęśliwy.


Był to maksymalny spas. Miał specjalny futerał do zamocowania do paska, słuchawki z pilotem i tyle funkcji co współczesne komórki albo i więcej. Zajechałem go.



Metalowy, czarny, ciężki. Designerski majstersztyk. Kochałem go. No i najważniejsze- jak on grał! Niech spoczywa w spokoju.







niedziela, 3 kwietnia 2011

IMTM- Born To Run

Pisałem o nich wcześniej, więc nie bedę sie powtarzał. Dziś kolejny ich rewelacyjny utwór z pierwszego nazwijmy to okresu działalności.



A tu Pan Ulewicz dzisiaj:


dziennikarz radiowy, prowadzący audycje, samozwańczy krytyk kultury i sztuki. Widziałem go w TVN Style w takim programie typu 66 najwiekszych utworów czy coś w tym stylu.

A to wywiad z Tylko Rock z 2001 roku:


 
to ten wywiad, ciekawe czy ktoś to przeczyta
 
To nie jest Kabaret Starszych Panów
Grzegorz K. Kluska
– Co z waszą nową płytą?
MACIEJ ULEWICZ: Siedzieliśmy w studiu naszych przyjaciół Blendersów od połowy maja do prawie połowy sierpnia 2000. W listopadzie płyta była na etapie miksowania i masteringu. Czyli materiał jest już całkowicie nagrany i skończony. Mam nadzieję, że w ciągu dwóch, trzech miesięcy dogadamy się z jakąś firmą fonograficzną, która to wyda.
– Wasz jedyny – jak dotąd – kompakt, Enjoy, ukazał się w 1993 roku. Dlaczego zrobiliście tak długą przerwę?
– W zasadzie aż tak dużej przerwy nie było... Gdzieś w 1994, 1995 roku nagraliśmy piosenkę „Spooky” i nakręciliśmy teledysk do „Muzycznej Jedynki”. To był jakby koniec pierwszego etapu. Nastąpiły przetasowania personalne i stylistyczne. Dobrałem nowych ludzi, zostawiając jedynie perkusistę i wokalistkę Maję Kisielińską. Zaczęliśmy pracę nad nowym programem i już w 1997 roku na składance Pozytywne wibracje, wśród nagrań Jamiroquai, Brand New Heavies, znalazła się nasza piosenka. Później udało nam się zagrać suport przed Us3 w Trójmieście. Później zagraliśmy kolejny koncert przed acidjazzowym Tab Two. Tak więc zespół cały czas się rozwijał. W 1998 roku Pomaton EMI wydał nasz singel, a w 1999 jeden z naszych kawałków znalazł się na płycie „Tribute To Depeche Mode”. Później podpisaliśmy kontrakt ze Stasiem Trzcińskim. Nagraliśmy demo, z którym w lutym 1999 Stasio pojechał na targi Midem. Nasza twórczość bardzo podobała się Japończykom. Niestety, firma splajtowała i teraz prowadzimy rozmowy z kolejną i mam nadzieję, że zakończą się one sukcesem. Myślę, na podstawie obserwacji koncertów, że nasza muzyka podoba się publiczności. W tej chwili niewielu polskich  wykonawców gra w ten sposób. Ktoś kiedyś powiedział, że gramy latino–afro–acid–jazz–trans–funk. Myślę, że to określenie w miarę dobrze oddaje to, co obecnie prezentujemy... Wiesz, to co zrobiliśmy, to absolutnie IMTM, tylko przefiltrowany przez style acidjazzowe. Wiadomo, że acid jazz istnieje już od ponad piętnastu lat. Ale to jest tylko element naszej twórczości. Płyta została nagrana bardzo nowocześnie i bardzo współcześnie. I powiem, że takiej muzyki nikt jeszcze w Polsce nie zrobił.
– Może opowiedz o waszej pracy w studiu.
– Wszystkie dźwięki, które znalazły się na płycie, są wytworzone przez palce naszych muzyków. Oczywiście komputer wspomagał to wszystko – są tu brzmienia elektroniczne i syntetyczne, ale nie ma nic, co byłoby grane przez komputer. Ze względów finansowych nie możemy sobie na razie pozwolić na sekcję dętą na koncertach. Moim marzeniem byłoby mieć własny big band i jeżeli big band – to z dwoma perkusjami.
– Śpiewacie głównie po angielsku. Nie obawiasz się, że będziecie mieli problemy z promocją na polskim rynku?
– Tak. Ale staram się mimo wszystko pamiętać o naszej publiczności. W naszym repertuarze jest kilka piosenek z polskimi tekstami. Oprócz tego mamy kilka utworów instrumentalnych. Wiesz... ja nie jestem publicystą i komentowanie naszej rzeczywistości pozostawiam takim tuzom jak Maciek Maleńczuk czy Kazik. Ja śpiewam jakby o pewnych określonych rzeczach, które pasują do charakteru muzyki, którą tworzymy. I w tym momencie one idealnie przekładają się na język angielski. Nie jestem wielkim poetą. IMTM to nie jest Kabaret Starszych Panów, gdzie potrzebny jest tekst. Jest on ważny, ale nie jest główną rzeczą. Zdaję sobie sprawę, że śpiewając po angielsku zmniejszam sobie publiczność, ale tylko teoretycznie. Jeżeli jest dobra muzyka, dobry produkt, to tak naprawdę nie ma znaczenia, w jakim języku się śpiewa.




no i do dzisiaj nie usłyszałem żadnych nowych nagrań...

chyba mam do nich słabość.


piątek, 1 kwietnia 2011

Test- Sam sobie żeglarzem



Dzisiaj trochę starszy numer. Mam ogromną słabośc do takiego grania. Uwielbiam takie klimaty. Całe życie nabijałem się z Wojciecha Gąsowskiego jako wokalisty. A tu proszę, to podobno pierwsza polska hardrockowa płyta.



prawie wszystkie numery na płycie - skladance jaką mam są rewelacyjne. Na pierwszy ogień idzie "Sam sobie żeglarzem". Ale chłopaki stylowo wyglądają.

A na tej płycie co drugi kawałek to hicior



i przyznać się muszę, że znam ten zespół dopiero od roku. Uwielbiam odkrywać cos po latach i to w miejscach gdzie nigdy bym nie szukał i gdzie nigdy nie spodziewałbym się czegoś wartościowego okdryć. Tym większa ma radość.


przepraszam panie Wojciechu





test


A tu Pan Wojciech ale w wersji niestrawnej dla mnie: (analog mój)


 

Taniec pingwina na szkle- suplement

Jeden z czytelników podesłał mi swoją interpretację utworu Lombardu, o którym pisałem, że nie bardzo wiem o co w nim chodzi. Jak obiecałem muszę postawić mu piwo. Jego analiza tekstu jest chyba zgodna z ideą autora tekstu- mi przynajmniej odpowiada.

Pozwolę przytoczyć sobie obszerne fragmenty listu jaki otrzymałem skupiając się na fragmentach dotyczących "Tańca pingwina na szkle" i tego co autor miał na myśli.




oto cytaty: (pozwoliłem sobie na niewielkie zmiany edytorskie)


W domach jak klocki olbrzyma
Rury zawyły ze strachu przed dniem
Znów się zaczyna taniec pingwina na szkle
 (klocki olbrzyma – blokowisko
Rury zawyły- mieszkałeś kiedyś w bloku? Rano wstają smutni ludzie i idą do łazienki. Wodę nalewaja do czajników , leja do kibla – i w blokach to budzi nowy dzień – wycie rur
Znów się zaczyna – pingwin nieporadne ma ruchy a na szkle by się ślizgał – czyli zaczyna się nic nie znaczący dzień który i tak będzie do bani , a człowiek tylko będzie się kiwał jak pingwin na szkle w ruchach zero radości )



Zwija śniadanie w gazetę
Chowa pod skrzydła pysk blady jak wosk
Dziób mu się zgina rośnie łysina od trosk

(zwija śniadanie – wiadomo o co chodzi, ale podkreśla to taki smutek
Chowa pod skrzydła-  zamyka się w sobie  a blady jest  bo tylko praca dom, praca dom zero  swobody, zero  własnego życia  - tylko stres i życie do d... to jaki ma być?
Dziób mu się – nawet w Batmanie przedstawiona pingwina jako tego złego łysego)

 Życie na boki go kiwa
Kusym truchcikiem załatwia sto spraw
Czasem obrywa, czasem się zgrywa jak paw



życie na boki go kiwa – to jest piękne porównanie- życie go kiwa  więc chodzi jak pingwin– piekne
Kusym truchcikiem- nigdy na nic czasu nie ma wszystko biegiem
Czasem obrywa- raz pod wozem a raz się piuropuszy – czyli i frustracje ma raczej jak coś go wku... – ma zrywy )
Ściska co dzień nowe dłonie
W setkach papierów zostawia swój ślad
Śni o melonie, śpi na peronie pod wiatr

(ściska –poznaje nowych ludzi , nawet nie stara się ich zapamiętać  po prostu ma w du.. co się dzieje
W setkach – pracuje jak maszyna  jest (na papierze) a jednak go nie ma
Śni o melonie – tego nie rozmuniem do końca    ale melon może jako symbol czegoś dobrego  a może i smacznego  a zarazem tak błahego i może być symbolem, że nie chce od zycia tak wiele, śpi na peronie pod wiatr - i tu też nie wiem czy chodzi o to, że mu się śni, że jest na peronie – jako synonim że ma odwagę uciec od tego smutnego życia– czy o to chodzi ze chciałby nawet na peronie spać i wiatr by go smagał być bezdomnym ale wolnym ?
Z okna widać to samo
Co dzień bardziej ukośnie
Widać w lustrze co rano jak wolno dziób rośnie

(z okna- wiadomo raczej z każdego okna widac to samo
Co dzień – ale jednak w jego wizji jest to coraz gorsze rozmyte i smutne
Widać w lustrze- codziennie zmienia się starzeje się robi się ramolem a w domyśle  gaśnie w nim iskra, coś umiera)


W domach jak klocki olbrzyma
Rury zawyły ze strachu przed dniem
Znów się zaczyna taniec pingwina na szkle
(na początku refren i na koniec zamyka klamrę czasu – piosenka zaczyna się od poranka – przedstawia nam cały dzień- smutny dzień – i co mija ten dzień i nagle  co  wstajesz rano do życia smutnego jak pi... )

Generalnie  smutny to tekst – a ten kto go napisał jest geniuszem ze umiał tak to ubrać w słowa i do pingwina to porównał



no tak nic dodać nic ująć. A tekst Pana Skubikowskiego Jacka



dziękuję serdecznie za tą wyczerpującą interpretację i zapraszam na obiecane piwo

muzyczny bonus: