Powiedzmy, że taki mały suplemencik do poprzedniego posta o najnowszej płycie Olafa. Małe dwa rarytasiki wydawnicze wpadły mi w łapy. To były czasy. Single kompaktowe. Nie wiem czy jeszcze ktoś takie wydaje? Oba pochodzą z okresu pierwszej solowej płyty Deriglasoffa.
piątek, 15 sierpnia 2014
środa, 13 sierpnia 2014
Rock'n'Roll to obciach czyli noś dobre ciuchy
Kolejny około rockowy felieton. Wasz komentator rzeczy dziwnych i ulotnych powrócił. Dzisiaj zajmiemy się modą. Po prostu nie wierzę. Jak oni wyglądają. Każdy reprezentuje sobą to co jest najbardziej wieśniackie i obciachowe w rocku. Nie dziwię się tym którzy nie trawią rocka i właśnie z takimi obrazami kojarzy im się muzyka rockowa i obraz rockmana. domyślacie się, że jest to polski zespół, o których muzyce pisze się ostatnio w samych superlatywach. Nie wiem, nie słyszałem, że po obejrzeniu tego zdjęcia, nie spieszy mi się by poznać ich twórczość. Wybaczcie.
Myślałem, że w dzisiejszych czasach pewne standardy już obowiązują, ten zespół jednak jeszcze chyba znajduje się w początku lat dziewięćdziesiątych ubiegłego stulecia. Nie chce dalej się pastwić nad nimi, bo można by przeprowadzić analizę stroju każdego z muzyków ale obraz mówi sam za siebie. Fajans, obciach i wstyd panowie.
Żeby nie było, że tylko nasi się noszą godnie wstawię zdjęcie chyba jeszcze gorsze. Jak można tak wyglądać na scenie, a co gorsze jak można słuchać takich przebierańców. Mam nadzieję, że nikogo zbytnio nie obraziłem tym wpisem, bo jest on bardzo emocjonalny.
niedziela, 10 sierpnia 2014
Olaf Deriglasoff- XXX
Oto on, szara eminencja polskiego rocka. Marynarz, wędrowiec i basista. Wartość dodana do każdego składu w jakim się pojawiał. Najbarwniejsza i najjaśniejsza drugoplanowa postać polskiego rocka. Bez jego udziału nie powstałoby mnóstwo znakomitych polskich płyt. Szkoda tylko, że wielu ludzi o tym nie wie. Zresztą kto ma wiedzieć. Sam Olaf wycenia polski światek rockowy na trzy tysiące osób. Tyle wydaje płyt i tyle sprzedaje. To dlatego dzisiaj nie uraczymy w sklepach jego solowych płyt, a na aukcyjnych portalach jego dwie płyty "Produkt" i "Noże" osiągają kosmiczne ceny. To dlatego, jak tylko usłyszałem, że wychodzi płyta "XXX" pobiegłem do komputera i zamówiłem ją sobie. Tak oto stałem się jedym z nielicznych szczęśliwców, którzy zostali posiadaczami olafowej płyty, która za kilka lat stanie się pewnie białym krukiem srebnego dysku. Może dokupię jszcze kilka egzemplarzy i potraktuję je jako inwestycję na przyszłość.
Mógłbym się skupić bardziej na wątku martyrologicznym związanym z twórczością pana Deriglasoffa polegającym na określeniu jego pozycji w naszym rocko polo, ale za to właśnie służy ta płyta, podwójna zresztą, na której znalazły się te utwory w których nasz dzisiejszy solenizant posta maczał swoje sprawne paluchy i głowę pewnie też. Mamy więc przegląd dotychczasowej jego twórczości. Czy jest to de best? Trudno to określić.
Wszystkie numery podane w nowych, czasem zaskakujących wersjach. Czy są to wersje lepsze od oryginałów, nie jest to sprawą w tym wypadku istotną. Kilka numerów mnie wręcz powaliło, kilka zadziwiło, a kilka wersji alternatywnych traktuję po prostu jako ciekawostki. Olaf ma prawo grzebać w tych numerach, w końcu to jego dzieci. Tak czy inaczej od kilku tygoni słucham praktycznie tylko tej płyty oraz jego dwóch solowych płyt. Przebój lata? Jak najbardziej. Najlepszy numer na tym wydawnictwie? Oryginał był świetny, ale ta wersja jest obłędna. Bezapelacyjnie:
A poniżej praktycznie cała zawartość tych dwóch krążków w wersji lajw:
Dla wytrwałych i innych fanatyków marszu ciekawy wywiad z Olafem. Jak to mówią, mądrego to i dobrze posłuchać:
Z tego miejsca chciałbym podziękować za trzydzieści lat żeglugi swoją dziurawą łodzią, gdzie nie jest ważny cel, a droga. Czekam na trzecią płytę z autorskim materiałem.
Płeć, lekarstwa, skała i rola!
czwartek, 7 sierpnia 2014
SBB- SBB
Odważnie. Pierwsza płyta jako koncert. Zdarzały się takie przypadki w historii rocka. Zazwyczaj takie płyty okazywały się wielkimi wydarzeniami. Tak też się stało w przypadku naszego rodzimego SBB. Wszystko się zgadza, tylko że ja nie rozumiem do końca ich twórczości. Może za późno się za nich zabrałem, a może to po prostu nie moja konwencja. Spośród kilku płyt jakie mam, bądź też słyszałem właśnie ta jest jeszcze najbardziej mi odpowiadająca.
Dwa utwory, zajmujące po całej stronie. Trochę za dużo tu jazz rocka, który mi raczej nie przeszkadza, ale te numery są zbyt rozlazłe i ciężko skupić mi uwagę przez cała długośc ich trwania. Trochę wstyd prawda, bo wszyscy sa zachwyceni twórczością SBB, przez co czuję się prawie gorszy i uboższy, że ja maluczki nie rozumiem tej sztuki. Trudno będę musiał do końca życia już żyć z tą moralną blizną i poogodzić będe się musiał z ostracyzmem społeczności rockowej. Tej prawdziwej chodzącej z górą w chmurach, czyli arystokracji, dla której trzy akordy darcie mordy nie jest muzyką, a wyrazem prymitywizmu uczuciowego i wyrazem nieudolności technicznej muzyków.
Trochę oczywiście przerysowałem siebie i swój stosunek do tej płyty, która jest całkiem niezła. Wymaga ona jednak totalnego skupienia i odlotu wraz z muzykami, a o to w dzisiejszym zapędzonym świecie bardzo trudno. Stąd też nie sięgam po ten krążek zbyt często, a zawsze jak już po niego sięgnę, to dziwię się samemu sobie, dlaczego tak rzadko to robię. Aczkolwiek będę się upierał, iż początek drugiej strony z tą improwizacją jest bez sensu lekko.
wtorek, 5 sierpnia 2014
Papa Dance- Papa Dance
Ee, yhm nie wiem co powiedzieć. Remamentu ciąg dalszy. Ach nie wiem co naprawdę napisać, bo wspomnienia szaleją. Nie mogę tak po prostu powiedzieć, że to zła płyta, bo za młodego znałem na pamięć każdy wers i słuchałem i oglądałem ich non stop. Zarówno tej jak i następnej ich płyty, a po drodze miałem nawet chyba jakiś ich maxi singiel. Papa Dance rządziło! Dzisiaj płyta jeszcze bez Pawła Stasiaka. No po latach inaczej się tego słucha. Praktycznie jest to nie do zniesienia i oczy i uszy bolą. A co mi tam. Krótki powrót do dzieciństwa. Przecież nie będę oszukiwał siebie i was, że już w przedszkolu słuchałem dajmy na to Van Der Graaf Generator albo King Crimson.
Papa Dance produkt czy zespół. Boysband czy regularny skład. Niewiele z tych klipów pamiętam, bo w czarno białym telewizorze jedynie jakieś plamy mi przelatywały przed oczyma. Tak więc sobie dzisiaj obejrzę te filmiki i potraktuję jako soundtrack do minionej epoki. To jedyny powód dla którego sięgnąłem po ta płytę.
Jasna cholera, tego się nie da słuchać naprawdę. Myślałem, że chociaż coś mnie ruszy. Niestety. Mimo mojej całej sympatii do ejtisowej muzy nie daję rady. Tytuły pamiętam, muzyki nic a nic. Właśnie leci "Panorama Tatr" nie pamiętałem ani nuty, a tytuł taki znany mi się wydawał.
niedziela, 3 sierpnia 2014
Ryszard "Skiba" Skibiński- 1951-1983
Gdybym nie poznał tej płyty pewnie nie straciłbym zawiele. Ot typwo polskie bluesowe granie na wesoło, czego szczególnie nie lubię. Płyta nie jest przecież autorską płytą Skiby a raczej składakiem zespołu Kasa Chorych. Robię właśnie remament mały w moich płytach i przestawiam na półkach, które nośniki zostają, a które pójdą na sprzedaż. Dlatego właśnie ta trafiła na talerz gramofonu. Po raz kolejny utwierdziłem się w przekonaniu, że to nie jest muzyka dla mnie.
Ciężko mi nawet wybrać jakiś numer, który byłby w miarę chociaż do przesłuchania, a który nie powodowałby grymasu niezadowolenia na mojej krzywej i tak twarzy. Niech będzie zatem. Ot kolejny muzyczny dokument dawnej epoki nic poza tym.
Zmęczył mnie dzisiaj ten blues, wracam do mocniejszych i bardziej współczesnych brzmień. Dobrze, że Brudstock się już skończył, nie będą mnie męczyli na facebuku zdjęciami z błotem i switfociami z rozentuzjowanym tłumem.
sobota, 2 sierpnia 2014
Świniopas- Brudstock
Dzisiaj numer, dla wszystkich, którym się wydaje, że są tacy rokendrolowi bo pojechali w to miejsce. Nie chcę więcej pisać, bo rozpęta się dyskusja i niektórzy będą obrażeni. W każdym razie zawsze słyszę od powracających o tym jakie to były imprezy i kto bardziej nie mógł wstać niż o muzyce. A zawsze myślałem, że w festiwalach chodzi o muzykę. Dlatego nigdy tam nie pojadę.
A płytę, na której zanjduje się ten zacny utwór zaraz sobie przesłucham, może panowie maja więcej takich muzyczno socjologicznych felietonów, które mi ideowo będą pasować.
Subskrybuj:
Posty (Atom)





