czwartek, 3 grudnia 2015

Terrific Sundays- Strangers, Lovers


No w końcu udało mi się przesłuchać płytę w całości pożyczając ją od jednego z moich przyjaciół. Czy po przesłuchaniu całości mogę nadal zachwycać się muzyką tego poznańskiego młodego zespołu? Chyba tak. Bardzo przyzwoita płyta, a momentami bardzo dobra. Skąd ci młodzi ludzie mają taką wizję swojej muzyki to nie mam pojęcia. Dojrzałe utwory, dojrzałe melodie i wokale. Przyjemne i wcale nie banalne. W większości otrzymujemy utwory spokojne, z duża ilością przestrzeni, co akurat w aktualnym klimacie pogodowym mi pasuje i sprzyja dobremu kontaktowi z zespołem. 


Brzmi to naprawdę dobrze i światowo. Nie ma wstydu. Może takich zespołów grających taki rodzaj indie rocka na świecie jest na pęki, ale ten jest nasz polski i wstydzić się nie ma czego. Ciekaw jestem w jakiej formie są grając te utwory na żywo. Oczywiście niemała zasługa tego jak zespół odbieram jest osoba pana Borsa, nadwornego realizatora polskich zespołów w ostatnich latach. Czy bez niego tak zespół by brzmiał i nagrał taki krążek? Tak czy inaczej jak dla mnie jedna z ciekawszych płyt tego roku.



Po dwóch singlach opatrzonych znakomitymi obrazami byłem przekonany, że tak właśnie będzie brzmieć cała płyta. Nic bardziej mylnego. Więcej tu rozmarzonych nieoczywistych melodii niż radiowych przebojów i w sumie to chwała za to zespołowi. Zaskoczenie in plus. Tak trzymać.






wtorek, 1 grudnia 2015

Tomek Lipiński- To Czego Pragniesz


Jest, w końcu wrócił! Druga solowa płyta Tomka Lipińskiego w jego długiej muzycznej karierze. Ciężko być obiektywnym i oceniać ją na zimno. Przede wszystkim strasznie się cieszę, że mogę usłyszeć kolejne nowe dźwięki od niego. Na płycie weteran Lipiński prezentuje to co jest jego znakiem firmowym. Typowo brygadowo tiltowe patenty muzyczno słowne. Kompletnie mi to jednak nie przeszkadza, a wręcz odwrotnie na takie dźwięki czekałem. 




Po może nieco przydługawym pierwszym utworze "Hej Witaj Znów" można by oczekiwać więcej chociaż specyficzny trans w stylu Tomka Lipińskiego jest tu obecny. W drugim na płycie, może nieco bardziej upiosenkowionym "Dlaczego To Ty" również wpadam w trans za sprawą dobrej gitarowej roboty. Już po tych dwóch utworach wiem, że Lipiński się nie zmienia, a i okazuje się, że ja również się już nie zmieniam i jego utwory, czy to nowe, czy to stare zawsze będą mi bliskie. Trochę jedynie jestem zniesmaczony refrenem utworu "To Tylko Kilka Słów". Zwrotka niesie mnie nad chodnikiem, a refren od czapy i jeszcze w takim stylu, że trochę mi wstyd. 


Z tej płyty wolę Tomasza agresywniejszego, mocniejszego muzycznie jak chociażby w "Sześćdziesiąty Ósmy", niż takiego jak w utworze "Ku Swojemu Zdumieniu", w którym zbliża się on nieco ku muzycznemu banałowi. Na szczęście nie zabrakło tez na tym krążku utworu w stylu słowiańskiego rege, w którym Tomasz Lipiński czuje się nadspodziewanie dobrze- "Nie Idź W Tamtą Stronę". Kilka utworów będę pomijał słuchając tej płyty, a do kilku wracał częściej niż zwykle. Muzycznego świata mi ta płyta artysta nie wywrócił, ale nie oczekiwałem wcale tego od niego. Jest tak jak miało być. Gdybym był o dwadzieścia pięć lat młodszy, to pewnie uznałbym ten krążek za jedną z płyt kończącego się roku. Dzisiaj, jedna z wielu wydanych w tym roku. 


niedziela, 29 listopada 2015

Skalpel- Skalpel


Przy okazji odkurzenia sobie płyty zespołu Pink Freud wpadła mi w ręce ta oto płyta, o której też właściwie zapomniałem, a również słuchałem jej bardzo długo i bez przerwy. Zespół Skalpel, który właściwie jest duetem didżejów, ale to co tworzą jest naprawdę niesamowite, zresztą ich kontrakt ze znaną światową wytwórnią Ninja Tune może robić nadal wrażenie. Współczesna elektronika połączona ze światem jazzu. Robi to wrażenie. 


Trudno oczywiście uznać to co robi Skalpel za muzykę łatwą miłą i przyjemną, ale ja takiej nie szukam. Muszę chyba na dłużej pozostać w takich nastrojach i odkurzać płyty z początku XXI wieku. Podobnie jak i w przypadku Pink Freud, przestałem właściwie śledzić, co też dalej zaproponował nam zespół. Co prawda słuchałem jeszcze płyty "Konfusion" ale kompletnie nie pamiętam z niej nic, ani jednego dźwięku. Zacznę zatem od niej. Póki co, Pierwszy Skalpel jest znakomity. Nie chce mi się aż wierzyć, że to już tyle lat minęło od premiery tego albumu.



czwartek, 26 listopada 2015

Pink Freud- Sorry Music Polska


Nie wiedzieć dlaczego nie słucham już tej płyty, a jeszcze kilka dobrych lat temu robiłem to wręcz nałogowo. Jako zatwardziały fan rocka udało mi się swego czasu przebić przez mur niezrozumienia dla jazzu i gatunków mu pochodnych i traktuję ta muzykę na równi z muzyką gitarową. Coltrejny i Majlse często pojawiają się w moim domu i goszczą podczas moich podróży po muzycznym świecie. Już zresztą kilkakrotnie pojawili się na blogu różni jazzmani. Dzisiaj po raz kolejny mam przyjemność obcować z twórczością Wojtka Mazolewskiego, który jest bardzo płodnym artystą. Pink Freud oprócz dobrej nazwy nagrał właśnie tą oto niezła płytę o jeszcze ciekawszym tytule. "Sorry Music Polska" to zbiór znakomitych kompozycji, do których nie trzeba się za długo przekonywać. W miarę wyraziste motywy i momentami przebojowe zagrywki instrumentalne powodują, że ten krążek słucha się nadzwyczaj dobrze i nie ma się wrażenia, że muzycy chcą nam pokazać jazz współczesny, który im bardziej niezrozumiały jest tym lepszy. 



Nie wiem też dlaczego swoja przygodę z tym zespołem właściwie zakończyłem na tej płycie. Chyba będzie to dobry bodziec ku temu, by sięgnąć po ich inne płyty. W końcu to najlepsze psychodeliczne dźwięki jakie zagrano na jazzowo. Zaraz mnie znawcy zjedzą, bo napisać, że Pink Freud gra jazz to tak jakby uznać, że Bon Jovi reprezentuje swoją grą hejwi metal bitewny. Zatem już prostuję. Oczywiście wysłuchali Państwo płytę zespołu grającego yass.

wtorek, 24 listopada 2015

Dead Snow Monster- I Wanted To See A Monster


Nadal chcecie mi powiedzieć, że w Polsce oprócz Vadera i Behemotha nie ma zespołów, które można by z duma pokazać za granicą na jakimś znanym festiwalu? Myślę, że po przesłuchaniu tego, co ma do zaproponowania band Dead Snow Monster można by z powodzeniem wcisnąć za granicą kit, że to jacyś młodzi brytole grający na czasie indie rock inspirowany gdzieś tam podskórnie Jackiem White'm. 


Mogę się przyczepić do zbyt może oczywistych zapożyczeń i wspomnianych inspiracji, ale dzisiaj nie mam na to ochoty i z przyjemnością wrzucam sobie każdy kolejny ich utwór z płyty, która powstała niedaleko mojej mieściny w Vintage Records z Porażyna. Prawdziwe vintage zarówno w środku jak w muzyce chłopaków. Jak ktoś podpisał któryś z klipów: Nieźle kombinujecie. Straszną jedynie rzeczą jest to, że takie granie i taki fajny obrazek jak do utworu "True Romance" ma tylko kilka tysięcy wyświetleń. 
 


niedziela, 22 listopada 2015

Skaldowie- Od Wschodu Do Zachodu Słońca


Kolejny szok i znów niemały. Skaldowie w rockowej odsłonie. Jednak mieliście rację. Te słowa kieruję do moich kolegów, którzy w komentarzach zachęcali mnie do zapoznania się z twórczością Skaldów, do zagłębienia się w ich muzykę. Nie pożałowałem, że spróbowałem. Człowiek szpera i szuka klejnotów muzycznych nagranych zagranicą. Penetruję nieznane kanony rocka, słucham drugoligowych zespołów, które nigdy nie zostały odkryte. Nie chcę słuchać tylko Black Sabbath, Led Zeppelin, czy Deep Purple, bo wiem, że mnóstwo powstało płyt, które są dobre i wartościowe, ale z różnych względów świat się na nich nie poznał i nie weszły do światowej klasyki rocka. wiele takich płyt znalazłem i słucham ich równei często co płyt ich bardziej sławnych kolegów. Po co to wszystko piszę. Ano chyba tylko po to by po raz kolejny ucieszyć się, że znalazłem kolejną dobrą nieznaną ( przynajmniej mnie) płytę. 


Znakomite teksty i świetna okładka idealnie wpisująca się w muzykę jak i lata kiedy ta płyta powstała. Co zatem na taką płytę musieli powiedzieć ci dla których Skaldowie byli dostarczycielami hitów łatwych miłych i przyjemnych. Musieli być w szoku, tak jak ja jestem słuchając tej płyty. 


Nie posiadam ani winylu ani wersji kompaktowej tej płyty. znak to tylko taki, że czym prędzej muszę się w nią zaopatrzyć, bo Skaldowie na tym longplayu grają światowo. Jest znakomity hammond, świetne zagrywki i klimat rodem z zachodnich wydawnictw powstałych w tamtych latach. To zupełnie inni Skaldowie, niż ci, którzy królują w mediach. Świetny rockowy album na miarę swoich czasów. Przepraszam za lekko egzaltowany wpis, ale tak jakoś w niedzielny poranek zadziałała na mnie ta płyta. Szukam w dyskografii Skaldów dalszych takich doznań. 
 

piątek, 20 listopada 2015

Czerwone Gitary- Pejzaż Miasta


Jestem pod wrażeniem. I to chyba nawet ogromnym. Z kilku zresztą powodów. Po pierwsze, że taki utwór nagrał zespół Czerwone Gitary. Po drugie dlatego, że nigdy go do tej pory nie słyszałem, a po trzecie to dlatego, że nie wiem kompletnie na jakiej płycie został on wydany. Nie jestem specem od twórczości tego zespołu, ale jeśli mają chociaż jedna płytę, an której tak grają, to ja ją chcę natychmiast. Chyba nie mam nic więcej do dodania. Proszę, dziękuję.