Zostanę w tym nastroju jeszcze i dzisiaj. Podobne brzmienia, podobny nastrój. Świetny ponadczasowy tekst. Nic dodać nic ująć. Właściwie to nie wiem czy to Maanam czy Marek Jackowski wykonuje, nie będę się wgłębiał w rys historyczny, ale zawsze traktowałem ten numer jako wynik solowej działalności jednego z liderów Maanamu. Tak mi się jakoś to utrwaliło, może błędnie.
sobota, 17 marca 2012
czwartek, 15 marca 2012
Maanam- Blues Kory
Znakomicie się tego słucha. Kolejny utwór z tych, które mogłyby się nie kończyć. Ależ to pięknie jest zagrane. Nie ma tego utworu chyba na żadnej studyjnej płycie poza "Balladami", chociaż mogę się mylić. Jednak ten wczesny Maanam miał moc ogromną, a ja stanowczo za rzadko sięgam do tych płyt. Muszę to nadrobić.
Na płycie "Ballady" utwór ten umieszczono w troszeczkę innej wersji, mniej subtelnej, chociaż ze znakomitą solówką saksofonu. Osobiście uważam, że ta wersja jest troszeczkę gorsza od tej z pierwszego linka . Zresztą zobaczcie sami.
Gdzie mogę znaleźć tą pierwszą wersję?
środa, 14 marca 2012
Lech Janerka- Historia podwodna & Ta zabawa nie jest dla dziewczynek
Dzisiaj również post wiązany, bo te dwa genialne numery idealnie do siebie pasują muzycznie, a do tego pochodzą z tej samej płyty. Świetna płyta, taka w stu procentach janerkowa. Po tylu latach nadal brzmi świeżo i słucha się jej znakomicie. Mógłbym jeszcze wymienić praktycznie wszystkie kompozycje z tego krążka bo dobrobytu tutaj mnóstwo. Świetne "Niewole", "Jest jak w niebie", "Lola" gwarantują już wysoki poziom tej płyty. Jedynie co mi sie tu nie podoba to utwór "Konstytucje", taki za bardzo w klimacie Voo Voo, jeszcze tylko brakuje, żeby Lech śpiewał "łobi jabi" w tekście. Wiem, że to kultowa kompozycja ale nie trafia do mnie ta stylistyka, bo ja przecież ponury z natury jestem, stąd też preferuję raczej smutne i dźwięki.
Powstanie płyty:
Za co kocham te dwa kawałki? Właśnie za ten janerkowy klimat, nastrój , swego rodzaju smutek i niepokój. Do tego oba numery oparte są na wyrazistym basie i idelanie wkomponowanej wiolączeli. Smakołyki dla ucha po prostu. W utworze tytułowym wokalu użyczyła Małgosia Ostrowska- znakomicie to pasuje do tego utworu.
Historia podwodna
Cały Lech Janerka:
Natomiast drugi bohater dzisiejszego posta
nie wiem czy tak bym go opisał, ale ta notka prasowa brzmi intrygująco. Znakomite granie. Za każdym razem mam ciary gdy zaczyna się ten utwór.
Ta zabawa nie jest dla dziewczynek
wtorek, 13 marca 2012
Dezerter- Spytaj milicjanta & Piersi- Milicjant
Dwa utwory o różnym ciężarze emocjonalnym i gatunkowym chociaż czy aby napewno? Traktują o tym samym aspekcie peerelu. Jako, iż temat wspólny, muzycznie prawie to ten sam okres. Oba zespoły ważne i zasłużone, dlatego dzisiaj post wiązany. Piersi i Dezerter. Jedni niezależni walczący i niezłomni, a do tego ikona swoich muzycznych czasów, drudzy jajcarze, prześmiewcy, których twórczości nie do końca można chyba poważnie traktować. Czy mam ich odbierać w kategorii rockowego kabaretu, czy tak inteligentnego humoru, że sam czasami nie wiem, czy już sie śmiać czy płakać z tego co nagrali. Te dylematy musi każdy jednak rozwiązać sobie sam. Dla mnie istotne jest to, że Dezerter ma dużo, a Piersi też dużo, ale mniej świetnych kompozycji na swoim koncie.
Na mojej kasecie Piersi nie było tych kilku dodatkowych kompozycji, które teraz gdy słucham tej płyty są najlepszymi momentami tej płyty. Rozumiem, że są to bonusy dodane do płyty pochodzące z wcześniejszej działalności zespołu, bo nie wiem jak inaczej mam traktować te kawałki: "Kongres pokoju", "W Poroninie"- (o obu jeszcze zamierzam napisać za jakiś czas, bo to niezłe energetyczne numery są), gdyż inaczej brzmią niż całość pierwszej płyty.
Opowieść o Dezerterze i o historii nagrania "Spytaj milicjanta" i jeszcze kilku innych kultowych kompozycji napisano i powiedziano już chyba wszystko, więc nie będę zajmował miejsca w tym poście na te fakty. Gwizdek w tym numerze jest genialny!
poniedziałek, 12 marca 2012
Coma- Angela
Chyba jednak coś w tym jest, że Coma może już nagrać wszystko co chcą bo są wielcy. Mogliby nagrać ponowne "Pierwsze wyjścia z mroku", albo kolejne "Zaprzepaszczone..." i nawet "Hiper...", ale wolą robić to co chcą. Nagrali więc czerwoną płytkę. Czy mi się podoba ich aktywność płytowa czy nie (koncertówki, akustycznie, z orkiestrą, po angielsku, z prądem, bez prądu, z gitarami czy bez) są ważni w naszym nie za dużym rockowym świecie. I przez ten pryzmat chcę o nich myśleć.
Słuchałem tej czerwonej płyty więc ze strachem, bo singiel " Na pół" to totalna porażka. Nie mój klimat, nie moja muzyka, a do tego to gra Coma? Tak gra. Słucham więc coraz więcej i więcej i wiecie co? Sam już nie wiem. Bardzo powoli, ale to bardzo powoli, coraz więcej w tej płycie pozytywów dostrzegam, coraz bardziej mi się podoba jako całość. A gdy takie płyty mi się trafiają to znaczy, że chyba są dobre. Już wielokrotnie w moim życiu słuchacza, zdarzyło się odrzucić płyty po paru przesłuchaniach jako niegodne mego ucha, a dopiero czasami nawet po latach wracały w glorii chwały do mnie i pukałem się w czoło jak mogłem tak długo być głuchy na te dźwięki.
"Czerwona" Coma na razie nie dorównuje pierwszej czy drugiej ich płycie ale coś w niej jest i chyba jeszcze czasu będę potrzebować by się jej całkowicie poddać (niestety bez utworu singlowego). Nie mam problemu natomiast z wybraniem swego ulubieńca na tej płycie. Praktycznie od pierwszego przesłuchania murowanym przebojasem została Angela. To numer totalny, każda sekunda mnie zabija. Uwielbiam takie czadzenie.
niedziela, 11 marca 2012
Świetliki- Brejkam wszystkie rule
Już sama pisownia tytułu sprawiła, że mi się ta deklaracja muzyczna bardzo podoba. Jako korporaqcyjny pies mogę w wielu przypadkach jedynie pomarzyć by brejkać różniste rule, ale jako skrót myślowy, jako podejście do życia w pigułce, to podpisuję się pod przekazem podmiotu lirycznego tego hymnu. Tak, brejkam wszystkie rule! (lub też, chciałbym to robić)
Sama płyta już niestety nie jest tak znakomita jak ten genialny kawałek, lekko czułem się nią znudzony i w porównaniu z dawką świetlikowszczyzny z pierwszych dwóch płyt wypada raczej blado. Oprócz oczywiście utworu Odciski, który jest klasą samą dla siebie i posta o tym utworze już popełniłem.
wzmianka o tej płycie, na krótko przed jej wydaniem:
piątek, 9 marca 2012
One Million Bulgarians- Czerwone Krzaki
Jeden z ważniejszych polskich utworów dla mnie. Ten numer jest nawiedzony. Ma w sobie straszną moc i klimat. Ciężko to opisać ale ten tekst w połączeniu z tą niespokojną muzyką, stawia ten numer chyba w pierwszej dziesiątce moich polskich singli. Nie będę po raz kolejny ładował tu okładki skłądanki "Radio Niepzemakalnych", na której usłyszałem Bułgarów pierwszy raz. Zrobiłem włąsnoręcznie okładkę do tego singla. Tytułowe krzaki pochodzą z mojego podwórka.
Utwór broni się sam, więc nic więcej o nim nie napiszę bo słów mi brak. Proszę Państwa przed wami One Million Bulgarians w utworze: Czerwone krzaki. Dla mnie absolutny kult.
Subskrybuj:
Posty (Atom)



























