wtorek, 13 stycznia 2015

Homo Twist- Homo Twist

 
 
Coś mam z tym Homo Twistem, gdyż strasznie źle ten zespół czy może takie granie znosi próbęczasu. Kiedyś ich muzyka była miodem dla mych uszu, dzisiaj natomiast przebrnięcie przez cały krążek bez chwili odpoczynku jest zajęciem niewykonalnym. Strasznie męczą mnie te surowe wręcz toporne brzmienia i narkotyczno hipnotyczne dźwiękowe transy Maleńczuka. Dziwię się sam sobie, bo do tej pory takie właśnie instrumentarium i podejście do muzyki bardzo mi odpowiadało. Przecież takie "Techno i Porno" czy "Populares Uber Alles" były moimi prywatnymi przebojami. Chociaż akurat te pierwsze numery i cała pierwsza część płyty jest bardzo obiecująca chociaż wymagająca skupienia.
 
 
 
No i na tej płycie znajduje się przecież numer "Petarda". No i jak tu nie kochać Maleńczuka, chociażby za teksty? Klasyka to przecież muzyczno poezyjna jest. Im dalej w płytę tym czuję się bardziej zmęczony, to chyba jednak starość, bo to naprawdę przecież jest dobra płyta. Kiedyś się zasłuchiwałem, dzisiaj od wielkiego dzwonu ta płyta ląduje w odtwarzaczu. Wszystko wydaje się mi dzisiaj klasyką. Dajmy na to utwory "Mandela", "Krew Na Butach" czy każdy z pozostałych jest tak oczywistym obrazem jak grał i jakim zespołem był Homo Twist, że mówię Homo Twist słyszę pierwsze trzy płyty zespołu. Ale, cóż to co kiedyś było dla mnie ważne i dobre muzycznie dzisiaj zostało jedynie miłym wspomnieniem.
 
 

poniedziałek, 12 stycznia 2015

Acid Drinkers- 25 Cents For A Riff


Nie czekałem tyle czasu jak to było w przypadku poprzedniej płyty. Piszę zatem na świeżo. Nie rozumiem tej płyty, nie słyszałem nic bardziej nudnego w ostatnim czasie. Nie rozumiem fenomenu tego zespołu i rzeszy oddanych fanów, a tym bardziej wszystkich pismaków bijących pokłony. Nie słyszę tu nic oprócz przyzwoitego rzemiosła. Pokażcie mi chociaż jeden zapadający w ucho riff. Nie słyszę. Nie dałbym nawet złamanego eurocenta za te riffy. Nuda jak cholera. Na tym kończę.  

 

 

sobota, 10 stycznia 2015

Kult- Tan

 

Strasznie zazdrościłem tej kasety jako fizycznego nośnika mojemu byłemu koledze. Byłemu bo zdradził on wszystkie ideały, które kiedys yły dla nas ważne i oddał się polityce lokalnej. Ale nie o nim ta opowieść. No więc on miał tą kasetę i nawet mi pożyczył. Co prawda zanim jej nie słyszałem, to była to chyba najbardziej pożądana przeze mnie muzyczna rzecz jakiej pragnąłem. Po przesłuchaniu jej niestety emocje opadły i poczułem się lekko zawiedziony, bo ani brzmienie dobre, ani dobór kompozycji trafiony. Tak mi się wtedy wydawało. 


Zostawiłem zatem ta koncertówke Kultu na szereg lat i dopiero ten blog kazał mi przypomnieć sobie i sprawdzić, co po latach zostało z tych wspomnień i czy może jednak to wydawnictwo się broni dzisiaj muzycznie. Na tle dzisiejszych kultowych wypocin "Tan" jawi się nadspodziewanie dobrze, chociaż nadal uważam, że niektóre numery tutaj zawarte są najzwyczajniej słabe i nudne. Natomiast jeśli miałbym wskazać dobre strony tego krazka to napewno będzie to utwór "Waeren" wciągający i bujający. Nie jestem może kultologiem i nie kojarzę go z innego niż właśnie ta koncertówka wydawnictwa.
 

Waeren


Numery jak "Konsument czy tez "Polska" to klasyka i zawsze zabrzmią dobrze. Lekko działającym mi na nerwy utworem jest "TDK Kaseta" chociaż wszytsko i tak zalezy od mego nastroju, bo dzisiaj słucham sobie tej płyty po raz kolejny i towarzyszą mi raczej pozytywne odczucia muzyczne. Zyskała wiele ta płyta w moich uszach. Być może dlatego, bo nie da się słuchać nowych rzeczy Kultu, to idealizuję przeszłość?
 
 
 
 
 

środa, 7 stycznia 2015

Hey- ?

 

Miałem wtedy dość hejomanii i wypisałem sie z tej sekty. Praktycznie od tej płyty na bardzo długi czas odszedłem od nich. Wróciłem co prawda wybiórczo ale wróciłem. Czuję się jakbym słyszał te dźwięki po raz pierwszy, chociaż znam przecież tą płytę doskonale. Po latach smakuje mi jeszcze bardziej. Teraz tak słucham i nawet trochę żałuję, że spisałem ich wtedy tak szybko i zbyt pochopnie na straty.


 
 
Płyta jest bardzo hejowa i chwała im za to. Najlepszymi numerami i tak są covery zespołu Dum Dum, ale to zupełnie inna historia. One też brzmią bardzo ... hejowo. Wiem, że odbieram dzisiaj tą muzykę bardzo emocjonalnie i słucham jej przez pryzmat lat minionych, ale bardzo dobrze się tego słucha, w przeciwieństwie do płyt z tego okresu, które kiedyś mi robiły, a dzisiaj sie ich wstydzę. No i Katarzyna jak zwykle w genialnej formie jako poetka rocka. To zdanie zawsze pojawia się, gdy piszę o tym zespole. Jedynie okładka kiepskawa.
 
 
 

poniedziałek, 5 stycznia 2015

Czesław Niemen i Akwarele- Sukces

 
 
Ciąg dalszy nieszczęsnych reedycji Polskich Nagrań. Znów Niemen i jego "Sukces" nagrany z Akwarelami. No nie jest to muzyka mojego pokolenia, ani tez mojej wrażliwości. Cóż mogę jedynie przesłuchać tego krążka i oddać się refleksji, iż tak powstawał polski rock. Tutaj Niemen w większości jest taki jakiego zna polski naród. Czyli piosenkowy.
 
 
 
 
 


 
Kilka lat temu nawet nie chciałem patrzeć na tą okładkę i przesłuchanie tej płyty zawsze było dla mnie nie lada wyzwaniem. Dzisiaj robię to z ze spokojem i z pewnym uczuciem relaksu i spełnienienia. Starość? Kilka numerów naprawdę całkiem całkiem. Wyrzucić dęciaki dołożyć hammondów i mamy momentami prawie The Doors.
 

 

sobota, 3 stycznia 2015

52UM- Superego

 
 
Trochę się juz stęskniłem za gitara Brylewskiego, ale ile można wciaż słuchać "Legendy" Armii, Falarka, albo Izraela. Na szczęście Brylewski jest obecny w wielu projektach muzycznych. Zatem obcowanie z 52UM-em jest jak najbardziej wskazane. Można by rzec, że to typowe granie dla Roberta Brylewskiego. Podobny trans i klimat. I oto przecież właśnie mi chodzi. Nie jest to może jakas wybitna płyta i często do niej nie wracam, lecz za każdym jej przesłuchaniem zadaję sobie pytanie, które zresztą nie tylko w przypadku tej płyty sie pojawia, a mianowicie- dlaczego tak rzadko jej słucham?







czwartek, 1 stycznia 2015

Och! Rocku! czyli Wańka Wstańka w Jarocinie 87

 
 
Chciałem sobie dzisiaj wrzucić numer zespołu Wańka Wstańka pt. "WSK czyli wiejski sprzęt kaskaderski", bo obudziłem się rano i właśnie ten numer stanął mi przed oczyma. Nie słyszałem go już kilkanaście lat, a wypadałoby by znalazł on swoje mijesce u mnie na blogu. Znalazłem go i obejrzałem, a w opisie do klipu ujrzałem słowa, że pochodzi on z reportażu o Jarocinie 87. Nie widziałem nigdy przedtem tego materiału filmowego. Nadrobiłem zatem moje braki w wiedzy o polskim rocku i to właśnie ten reportaż stał się głównym bohaterem dzisiejszego dnia. Wańka Wstańka, już tylko na dokładkę.