poniedziałek, 11 czerwca 2012

Armia- Exodus


Uwielbiam kowery. Wiem, powtarzam to z uporem maniaka. Sam nie wiem, czy czasem ta wersja bardziej mi nie służy niż oryginał. Płyta „Czas i Byt” wyszła po obłędnej "Legendzie" i oczekiwania były z mojej strony ogromne. Promowany w radio „Archanioły i ludzie” podniecił tylko mą ciekawość, czy chłopcy udżwigną ciężar swojej "legendy". Dziwna to płyta w sumie, bo i kower i stare utwory nagrane na nowo, lecz bardzo często do niej wracam. "Exodus" armijny ogromnie mi odpowiada, chociaż może bardziej takie granie pasowałoby do Izraela.

przesłuchanie proroka. Rok 1992

niedziela, 10 czerwca 2012

Mech- Spokojnie To Minie


W komentarzach do posta o pierwszej płycie Mchu zwierzyłem się, że musze poznać Tasmanię. I tak też zrobiłem. Efekt był do przewidzenia. Jestem zauroczony- nie wiem czy to dobre słowo w przypadku określenia stosunku emocjonalnego do płyty, więc może inaczej. Dobre to w ryj! Oryginalny zespół, oryginalny wokalista, ciekawe pomysły, dużo dobrego grania. Jestem fanem! Dobre logo, dobra nazwa. Wszystko dobre! Szkoda tylko, że brak normalnej edycji tej płyty, czyli po prostu nie ma oddzielnej kompaktowej tylko jak to wszyscy widzą i wiedzą wydawnictwo pt. "Portret".

 



A i okładka jakaś taba bardziej artystyczna, chociaż nie wiem co artysta miał na myśli, co chciał mi, czyli odbiorcy przekazać. Muszę wsłuchać się w teksty płyty jeszcze dokładniej, może tam ukryte są wskazówki.


Gdybym umiał pisać recenzje, to pewnie o tej płycie napisałbym coś w tym stylu:
 
Utwór, który jest bohaterem dzisiejszego odcinka to perełka na tym albumie. Uwielbiam.

sobota, 9 czerwca 2012

1984- Sztuczne Oddychanie



O tej płycie tyle razy już pisałem na blogu, że aż nie powinienem do niej wracać, ale co poradzę na to że są tu same perełki. Tak sobie myślę, że do tej pory nie umieściłem okładki tej płyty i zdjęć jej wnętrza. Cóż za niedopatrzenie z mojej strony. W związku z tym nadrabiam zaległość.

1984- takie jakie najbardziej mi odpowiada. Zadziorne, mocno rockowe, a jednak odjechane. Robi wrażenie po dziś dzień. Wrażenie robi też na mnie fakt, że nie ma i nie będzie edycji kompaktowej „Radio Nieprzemakalnych”.





wtorek, 5 czerwca 2012

Krystyna Prońko- Kto Dał Nam Deszcz

\
Najpierw duży deszcz (Breakout), potem słońce (Ewa Bem), dzisiaj znowu deszcz, więc kolejny song o deszczu. Chociaż pani Krysia już śpiewała u mnie o Deszczu w Cisnej, więc dzisiaj zaśpiewa ponownie, lecz tym razem ogólniej, nie będzie się ograniczać do jednego miejsca. Nie wiem z jakiej to "dużej" płyty, bo to na singlu wyszło chyba tylko, ale utwór przedni. W peerelowskiej siermiężnej technice studyjnej powstała naprawdę perełka muzyczna. Na starość doceniam też i takie dźwięki. Pasują mi takie brzmienia.

po deszczu taka kwadratowa chmura się pojawiła za oknem


Sprawdziłem sobie, ten utwór wyszedł nawet na podwójnym singlu, co za rarytas wydawniczy być to musi.

poniedziałek, 4 czerwca 2012

Ewa Bem- Podaruj Mi Trochę Słońca


Wczoraj utwór o deszczu, to dzisiaj o słońcu. Ten utwór działa zawsze. Nie ma innej możliwości, zawsze wprawia mnie w dobry nastrój. Kapitalnie zagrane z rozmachem, zupełnie jak nie nasz rodzima muzyka. Dęciaki, fortepian, wokale. Ależ mnie to buja. Chociaż ponury jestem to przy tym utworze i tej płycie jakoś nieśmiało zaczynam się uśmiechać, chociaż tego nie lubię.

Podaruj Mi Trochę Słońca


Coś jest w twórczości Ewy Bem, bo ciągle wracam do mniej i bardziej znanych jej standardów polskiej muzyki. Już teraz tak spokojnie można mówić o jej znakomitej większości utworów. Sam się nie spodziewałem, że będę tu o niej pisałem, a zdarzyło się mi to już dwa razy.

Wschód słońca nad stadniną                       I co z tego masz

A czy pisałem już, że oprócz tego utworu na tej płycie są same smaczne dania?

niedziela, 3 czerwca 2012

Breakout- Skąd Taki Duży Deszcz


Mam takie napady, jak zacznę słuchać jakiegoś zespołu czy tez płyty, to potem nie mogę przestać. Najczęściej właśnie mam tak z Tadeuszem Nalepą i Breakoutem. Jak przesłucham jedną płytę, to już potem muszę przerobić wszystkie inne, które mam, i które mi się podobają. Wpadam w trans i nastrój bluesowy i słucham.


Ależ ten otwierający utwór ma moc. Przepiękne. Dwie części utworu, wejście w drugą rozbujaną część powala. Do tego brzmienie tej płytki selektywne, mocne. Przyjemnie się tego słucha. Są tu jeszcze na tej płycie takie utwory, że włosy mi się jeżą. Bluesowo-rockowe jak dla mnie na światowym poziomie. Tak bym to określił. Lekko i przyjemnie słucha mi się tej płyty i z przyjemnością patrzę też na dobrą okładkę z konserwą turystyczną.

Skąd taki duży deszcz

Genialna rzecz w dyskografii Nalepy, zresztą Tadeusz mało słabych rzeczy nagrywał.

Płyta "70A" to taka szara eminencja polskiego rocka. Za każdym razem gdy jej słucham jestem rozwalony. Słabych momentów nie znajduję. Jedynie utwór "Zapraszamy na korridę" wystawia mnie na dylemat z cyklu przewinąć czy się męczyć? "Przestroga" też nie należy do moich faworytów, ale pozostałe kompozycje to potężne muzycznie rzeczy:


Przemijanie- śpiewa Mira, robi to znakomicie, a saksofon potężny!

Dziwny Weekend- wspólne śpiewanie Tadzia i Miry,

Taką Drogę- kolejny mocny akcent tej płyty. Solówki smakowite

Piękno- piękne po prostu, jak na całej płycie, mnóstwo swobody, luzu.

Generalnie blues, jazz, rock.

Nie Znasz Jeszcze Życia- flet!


Świetna, bardzo dobra płyta. Pozycja obowiązkowa.

piątek, 1 czerwca 2012

Skowyt- Pokolenie Chuj


Ależ zadziorni są ci panowie. Cóż za polemika słowna z wielkimi i uznanymi naszymi twórcami muzyki szeroko rozumianej jako rozrywkowej. Nie powiem chwycili mnie za serce tym tekstem, lubię takie formy tekstowe zamkniętę w trzech akordach.



Najbardziej chyba dostało się Zimnym Dzieciom Śmierci. Tylko kto za dziesięć lat będzie o Skowycie pamiętał tak sobie myślę? O CKOD raczej pamięć ta pozostaje. Swoja droga jak czas pędzi. Jeszcze przed chwilą debiut CKOD i kop w jaja, a teraz to już dziady i nowi adepci rockandrolla dobierają się im do skóry.

Naczytałes się to


Młodzi wilcy w natarciu- Pokolenie Chuj



Tak czy inaczej bardzo dobry to numer: Cool Kids Of Death- Generacja Nic



Urodziłem się na przełomie systemów,
Nazywaj mnie jak chcesz, a nie próbuj mnie oceniać.
Nie mam nic do stracenia, nie mam nic do zyskania,
Nie mam nic do powiedzenia, ale gadam i gadam i gadam.

Telewizja już nie kłamie, telewizja napierdala,
"Jak anioła głos" śpiewaj ze mną: SZALALALA.
Moje słowa to bomba, mój mikrofon to dynamit,
Nigdy nie żałuję prochu, gdy zadaję sięz chujami!


Hej, przyjacielu mój! Tu i teraz Ciebie woła pokolenie chuj!
Hej, przyjacielu mój! Tu i teraz Cię rozlicza pokolenie chuj!


Ślina leci mi z pyska - dzisiaj będę Twoim psem,
Zagram "Whisky - moja żono", a Ty dasz mi to, co chcę.
"Jesteś moją kokainą", tak pięknie Ci śpiewał,
Ja zaśpiewam Ci inaczej, to nie będzie nic miłego.

Jestem wkurwiony i słabo reaguję,
Wspomnij Wembley, siedem cztery, wezmę kosę i Cię spruję.
Pod sejmem jest bomba, ktoś ją tam podłożył,
Nie masz jaj, by ją odpalić, więc pozwól mi to zrobić.


Zimne dzieci śmierci, najpierw głos rewolucji, potem rejterada
Zimne dzieci śmierci, generacja nic, ściema, błazenada.
Urodzony, by przegrać, to jest biblia punk rocka,
Ogłupiałe środowisko bez własnych przekonań.
Sid Vicious z forum, Johnny Rotten z Internetu,
Chłopcy z meszkiem pod nosem chcę mnie uczyć rebelii?