sobota, 17 września 2011

PRL- Wszystkie kobiety są złe



Wszystkie kobiety są złe
Możesz mi wierzyć, albo nie
Wszystkie kobiety są złe.
Wszystkie kobiety są złe
Szczególnie ładne są złe
Wszystkie kobiety są złe


Widziałem płytę i kasetę dawno temu gdzieś na wyprzedażach ale nie miałem pojęcia co to za muzyka, a okładka i nazwa skutecznei mnie odrzuciły od nabycia tejże płyty. Cóż gdybym wiedział to co wiem... 
Tytuł mówi sam za siebie. Każdy ma czasem takie chwile dni, że zdanie to jest najprawdziwszą prawdą. Najwązniejsze, że jest taki numer, i jak sobie go przypomnę to momentalnie mi lepiej na sercu i duszy. Oczywiście utwór ten trafia na listę utworów, których autorami może być tylko facet.


utwory powiązane: Co mi zrobiłas kobieto i wiele, wiele innych. Musiałbym kilkanaście swoich postów tu zacytować.

Prosto i na temat: Wszystkie kobiety są złe. Minimum środków- maksimum przekazu.

Rozterki fana muzyki:


A jako mocny akcent, by zakończyć mój monolog: Bo to zła kobieta była

piątek, 16 września 2011

Ziyo- Każdy krok


Jedna z moich płyt życia. Przesłuchałem ją setki razy, albo jeszcze więcej. Wszystkie utwory na tej płycie mnie zabijają, wszystkie są moimi utworami życia. Perfekcja od pierwszej do ostatniej sekundy. Ale nie zamierzam analizować każdego utworu po kolei bo to nie miałoby sensu. Wszystkie numery z tej płyty są ze mną od zawsze i każdy jest dla mnie perełką.


Z tego co o oczy i uszy mi się obiło to zespół chyba wcale nie chciał tak brzmieć. Powodem takiego brzmienia, które mi bardzo pasuje, jest fakt że nagrywali ta płytę w poznańskim studio „Giełda” a tam generalnie nagrywały same metalowe zespoły. Stąd też takie bardzo ostre brzmienie płyty.

Romantyczna muzyka i teksty podane na surowo i z wykopem. Lubię takie brzmienia, soczyste, proste bez zmiękczania. Wszystkie solówki gitarowe są genialne, ostre i melodyjne. Znam je na pamięć i mogę każdą zanucić.

Płyta świetna muzycznie ale i bardzo dobra tekstowo. Liryka Jurka Durała bardzo zawsze do mnie trafiała. Pewnie teraz bym nie odbierał tych tekstów tak jak kilkanaście lat temu i pewnie dlatego są takie ważne dla mnie.


strasznie wyblaknięte wkładki płyty analogowej.


Dla Ziyo mam zawsze miejsce w moim sercu, i dlatego już kilkakrotnie używałem klawiatury pisząc o "War Colours" czy też "Wyspy",  oraz o utworze "Ikar". Jeszcze zapewne nieraz do nich wrócę. linki tu miały być, ale nie mogę rozleniwiać potencjalnych czytelników. Ziyo jest pełno na moim blogu więc można sobie poszukać.
Kocham tą płytę

czwartek, 15 września 2011

Wilki- Letnia piosenka


Po takiej dawce wynurzeń czas odreagować. Lekko łatwo i przyjemnie, ale z rockowym pazurem. Chyba najbardziej czadowy numer w ich twórczości. Fajnie rozwalone wokale, riff rockowy bardzo. Buja strasznie. Mogli iść tą drogą. Chociaż look zespołu z początku lat dziewięćdziesiątych straszny był. Pajacówa straszna.


Nie jestem Jacykowem aby oceniać wygląd zespołu, lecz lepiej ich słuchać niż na nich patrzyć. Wtedy czułem do nich lekką odrazę, bo rzesze nastolatek kochały się w pięknym Robercie, dzisiaj na szczęście mogę z łatwością oddzielić muzykę od marketingu. Chociaż niesmak pozostaje do dzisiaj, bo ile w tym bycia sobą a ile kreacji.



Idol nastolatek w szczytowej formie. Pierścień na palcu prawej ręki zabija mnie. O Wilkach i ich pierwszej płycie można poczytać klikając na czerwoną czcionkę. A poniżej Wilk o swojej drugiej płycie i znajdującej się na niej utworach mówi sam:


W sumie to całkiem niezła płyta patrząc z perspektywy tego co nagrywają teraz. Ach ta moja starość i sentyment. I znów Gawliński rozpala ogień w tekście.

Letnia piosenka

oprawa graficzna dzisijeszego posta pochodzi z pierwszego numeru magazynu Brum, jakby ktoś nie wiedział:


środa, 14 września 2011

The Analogs- Era Techno


Ten utwór wpisuje sie w moje postrzeganie świata w ostatnich latach. I dobrze, że chłopaki walą bez ogródek co myślą i im wierzę. Prosto i dosadnie. A na tym polega rock. Dla mnie to utwór z przesłaniem. Jest lekiem na całe zło. Nie pójdę walczyć ze światem, ale słuchając tego kawałka czuję się lepszy. Jestem na barykadzie! Może i ta barykada jest w mojej głowie, ale jest i robi się coraz większa, chociaż współtowarzyszy broni coraz mniej na lini frontu. Giną trafieni odłamkami codzienności. Posiłków znikąd nie ma...


Nie mam szesnastu lat, ale chyba tak się czuję. Nie godzę się na ten świat, na konsumpcjonizm za wszelką cenę, na schlebianie tanim gustom i na dostosowywanie się do ogółu bo normą jest ogół a nie margines.
Niestety jestem wtłoczony w ramy społeczeństwa i muszę często grać kogoś kim nie jestem, a to korporacyjnego psa, a to ułożonego pana w średnim wieku. Dobrze chociaż, że jeszcze w głowie sam dla siebie staram się być buntownikiem bez powodu.


Ciężkie jest życie faceta z bagażem różnych doświadczeń w dzisiejszym świecie. Za normalny dla wykolejeńców, za bardzo pokręcony dla normalnych. Powoli wszystko składa się w jedną całość. Utwory powiązane: Apteka- System, TSA- Proceder, Strachy na lachy- Dlaczego ja, Cool Kids...- Dwadzieścia kilka lat, Co je łączy, dobre teksty oddające stan mojego ducha. Taki prosty utwór, a ile emocji. Niech żyje rock!

wtorek, 13 września 2011

TSA- Marsz wilków


Troszeczkę wspominałem już o tym utworze, a że jest wart by cały czas go słuchać i o nim nie zapominać, to musi mieć on swój osobny rozdzialik u mnie. W sumie to niedawno dopiero wyszperałem tą full wersję. Jest dobrze, a nawet bardzo dobrze. Miazga straszebna. Kosmiczna energia zaklęta w tych kilku minutach. Lubię takie szerokie riffy zamiatające całe pasmo głosników. I Marek Piekarczyk na turbodoładowaniu. Słuchać głośno. Wiem, że te słowne labirynty nie oddadzą tego co naprawdę czuję, gdy szyby się trzęsą przy rozkręconym volumie, a ja na środku pokoju znów udaję gitarzystę TSA i wiję się po podłodze.

Marsz wilków

gajga voliuma na moim wzmacniaczu rozkęcona na wystarczającym poziomie 

poniedziałek, 12 września 2011

KAT- W bezkształtnej bryle uwięziony




Cóż, w końcu coś na ostro. Świetna płyta, a ten utwór wręcz miażdżący. Połamany, skomplikowany z brzmieniem ostrym jak brzytwa ojca. Zresztą cała płyta taka jest. Nie byłem nigdy jakimś wielkim "wierzącym wyznawcą"  Kata, ale doceniam i szanuję ich za całokształt. Tą płytą potwierdzili, że są jedyni w swoim rodzaju na naszym rynku.  Kat to instytucja. Nie trafia do mnie przekaz słowny, lecz swego rodzaju poezją można nazwać wszystko to co spod diabelskich palcy Romana ujrzało światło dzienne, właściwie światło piekielne powinienem napisać.

Zespół KAT podczas festiwalu w Jarocinie w 1986 roku. Ten napis nad nimi to nieco zapomniany dziś skrót "Panie Rogaty Ocal Nas"
żródło: Przekrój

Muzyka na poziomie światowym, choć dosyć trudna w odbiorze. Rzadko udaje mi się tą płytę przesłuchać w całości za jednym podejściem. Nawałnica riffów, motywów, tym razem na mnie nie działa dobrze.


Okładka znów w zależności od edycji, albo dziwna, albo jeszcze słabsza.


sobota, 10 września 2011

Klaus Mitffoch- Strzeż się tych miejsc


Ta płyta powszechnie uznawana jest za jedne z lepszych polskich rockowych wydawnictw lat osiemdziesiątych. Same ochy i achy, że nowoczesna, że ambitna, że dojrzała, że tryskająca pomysłami, kolorami, generalnie klasyka polskiego rocka. Powiem szczere, wielokrotnie zabierałem się do tej płyty aby ją zrozumieć, aby znaleźć to wszystko co o niej słyszałem. Nawet dzisiaj dałem jej jeszcze jedną szansę. Jestem chyba w takim razie niedojrzały i nie rozumiem tej płyty. Oprócz utworów "Strzeż się tych miejsc", "Siedzi" i "Dla twojej głowy komfort" nic kompletnie nie przykuwa mej uwagi a wręcz reszta materiału mnie nudzi i męczy.


Strona TA- nie mam na czym ucha zawiesić


Strona Tamta o niebo lepsza


Sam utwór "Strzeż się tych miejsc" genialny. Kroczący bas, akordy gitary przepiękne, tylko w tym utworze tak brzmią że mam gęsią skórkę. Wokal Janerki Leszka powalający, wraz z całym tekstem, który do dzisiaj brzmi przejmująco i aktualnie. Klasyka ponurego rocka.

oddajmy głos samemu artyście:


i gazetowym mądralom:



Lech Janerka będzie gościł very często jeszcze...