czwartek, 16 czerwca 2011

Collage- Kołysanka


Płyta o cudownym klimacie. Mało jest takich płyt w polskim rocku. Mało jest też takich zespołów. Pisałem już o nich na blogu. Musiałem po prostu dojrzeć do takiej muzyki. Chłopaki katowali Collage gdy z nimi mieszkałem w P. Kompletnie ich nie rozumiałem co w tym widzą, odrzucało mnie w takim graniu wszystko. Od okładki począwszy, poprzez egzaltowane teksty, manierę wokalną i samą muzykę.


Co mogę teraz powiedzieć? Ale byłem ślepy. Nic więcej.


Oczywiście na zdjęciu Collage juz z Robertem Amirianem jako wokalistą. Collage miał (właściwie ma) siłę, moc, klimat. To wszystko czego zabrakło wszystkim późniejszym projektom członków zespołu, jak Mirka Gila i Wojtka Szadkowskiego z wyjątkiem zespołu Satellite, który najbliższy był w klimacie Collage. Oczywiście to moje subiektywne odczucie. A o solowej płycie Amiriana nie wspomnę, bo tego się nie dało słuchać, jakiś pop straszny, coś o migdałach śpiewał. 


Kilka projektów (aby wymienić wszystkie, miejsca i czasu brak):


Szkoda, że chłopaki nie grają dalej razem. Chociaż może dobrze, że odeszli w glorii chwały i zostawili po sobie same dobre płyty.



środa, 15 czerwca 2011

T. Love- Mover


Wszystko co wydali po tej płycie już mnie kompletnie nie interesuje. Niestety. Muniek sam to nazwał w jednym z wywiadów, że lata osiemdziesiąte to był rock’n’roll, a od lat dziewięćdziesiątych to jest biznes. I to słychać a nawet widać. Widać bo takich pajaców jakich zrobili z siebie T. Love w czasie nagrania i wydania mega syfu jakim był utwór „Chłopaki nie płaczą” i całej tej płyty to nie widziałem dawno.

Tilaw- okres kiczu (zdjęcia z Tylko Rocka)












O współczesnym T. Love więc nie będzie tu na pewno, bo to jedna liga ze słabym polskim pop rockiem. Po prostu disco polo polskiego rocka. Wracam więc do czasów kiedy jeszcze byli rockowym zespołem. Wstyd mi za nich. Bo sporo ich kawałków mi się bardzo podoba, czy to jeszcze jako T.Love Alternative, czy chociażby ta dzisiejsza opisywana tutaj płyta- „Pocisk miłości”, co prawda pochodzi ona z 1991 roku, ale bardzo dobra to płyta, co prawda śmierdzi Stonesami na kilometr, ale czy to zły wzorzec?

Dla mnie najsłabszym momentem tej płyty jest największy przebój zespołu „Warszawa”. Nie wiem czemu tak mam po prostu nie podobał mi się ten numer od samego początku, choć klip do niego jest bardzo dobry.

Poza tym utworem łykam "Pocisk.." w całości. Płyta zaśpiewana w połowie po angielsku, a w połowie po polsku, chyba żadnej innej płyty tak nie nagrali. Zygmunt siedział w Anglii i pracował tam i chyba dlatego po angielsku śpiewa tutaj. Ogólnie bardzo przyjemne granie, miałem oryginalną kasetę i słuchałem jej na okrągło. Dla szesnastolatka to idealna była płyta. Czułem się rockandrollowy na maksa. Czułem, że śpiewają dla mnie i o mnie. Słychać luz i radochę z grania. Smaczne gitarki Janka Benedka, co utwór to rewelacyjna linia wokalu czy to zwrotka czy refren.


O T. Love jeszcze napiszę kilka razy tutaj w kontekście ich wcześniejszej twórczości. Powinienem może zacząć od ich hitów z lat osiemdziesiątych, ale szczerze mówiąc najczęściej wracam do tej płyty jako całości i cały czas mogę jej słuchać bez znudzenia.

wtorek, 14 czerwca 2011

Stanisław Wenglorz- Emanueli część trzecia i ostatnia


Jeśli dobrze pamiętam to numer ten poznałem dzięki blogowi Piotra K. chyba była jakaś składanka do ściągnięcia i był tam ten kawałek, który absolutnie totalnie mnie zauroczył.
Świetny tekst i klimat, jeden lepszych polskich utworów z nurtu nazwijmy to po mojemu „smutnego pop rocka” jakie znam. Przyznam się, że artysta ten do tego momentu był dla mnie kompletnie nieznany i dopiero gogiel mi uzmysłowił kim jest Stanisław Wenglorz.

tekst o artyście z okładki winyla


Nie będę się mądrzył kto on bo każdy może sobie wpisać jego nazwisko w sieć i wiedzieć to co ja. W każdym razie utwór ten rozbudził moje oczekiwania do całej płyty. Znalazłem ją tam gdzie zawsze się znajduje używane płyty winylowe i z trzęsącymi rękoma położyłem winyl na talerzu gramofonu.


Niestety z płyty zapadł mi w pamięć tylko utwór, o którym piszę. Reszta to dla mnie mdła i nieciekawa muzyka, praktycznie zmuszałem się aby ją dosłuchać do końca. Nie wiem, może dam jej kiedyś jeszcze jakąś szansę choć wątpię. Nie chciałbym nikogo urazić ale po prostu ta płyta jest dla mnie słaba.








Z drugiej strony i tak się cieszę, że ją mam, bo utwór o tym dziwnym zresztą tytułem zostanie już ze mną na zawsze bo jest znakomity i wydaje mi się, że kompletnie nie pasuje do reszty płyty. Nie odważyłem się już kupić drugiej płyty artysty.
Gitara solowa w tym utworze jednak smakowita jest bardzo.

poniedziałek, 13 czerwca 2011

Tilt- Stajnie 96


Utwór z singla. O Tilcie i płycie "Emocjonalny terror" pisałem już w tym miejscu. Typowe Tiltowe bujanie. No i przede wszystkim przekaz tekstowy. Rewelacja. Nie wiem na ile to jego deklaracja na ile po prostu tekst napisany do utworu, ale trafia w sedno. Zgadzam się z nim w 100 %. Taki Tilt lubię. Walczący. Może już teraz nie z systemem ale z własnym światkiem muzycznym.  

Ja nie należę do żadnej stajni
Choć klacze są super a dżokeje fajni
Notowania, plebiscyty, Fryderyki
Sztuka się nie liczy, liczą się wyniki

Ja nie należę do żadnej grupy
ani towarzystwa wzajemnego lizania dupy
Ja o tobie napiszę ty opowiesz o mnie
Potem razem zaśpiewamy, bo kochamy się ogromnie

uuu je  (w domyśle mam napisać pierwszą literę ch?)

niepotrzebni zanikają artyści
repertuar kształtują finansiści
oni kreaują nowe obyczaje
Tylko to jest dobre co dobrze się sprzedaje


wszystko można wypromować wszystko sprzedać
cała sztuka w tym
żeby sobie nie dać wmówić, że
najlepsze są muzyczne hamburgery
posłuchajcie jestem z wami szczery
Rap i hip hop to też manipulacja
wymaga tego rynkowa sytuacja
dzieciaki to łykaja bo tym wkurwiają
zgredów co kompletnie nic nie kumają
A jak to jest po polsku nikt nie pyta
gang to banda gangsta to bandyta

uuu je

Ja nie należę do żadnej stajni
Choć klacze są super a dżokeje fajni
cudze pomysły nagrywają jako swoje
tak się rodzą złote polskie przeboje
powyżej jakiej sumy kończy sie wstyd
od platynowych czy już od złotych płyt
wiem, że może nikogo to nie obchodzi
oszuści sa za cwani, oszukiwani za młodzi

i tyle, jak dla mnie to ma moc



niedziela, 12 czerwca 2011

Kobranocka- To moja wina


Pierwsza płyta Kobranocki to jedna z pierwszych polskich produkcji jakie poznałem w swym rockowym życiu. Dla piętnastolatka abstrakcyjne teksty i przebojowe i melodyjne utwory były jak objawienie w smutnym i bezbarwnym do tego momentu życiu. W radio oczywiście słyszałem tuzów naszej sceny rockowej jak Maanamy, Republiki, Budki Suflera, Lady Panki itp. Ale twórczość „młodzieży” była mi obca.


Nie wiem nawet jak poznałem tą skarpetkę kulawego, ale kojarzy mi się, iż promował mi to mój frjend R, który z racji tego że mieszkał na osiedlu miał większe grono znajomych i oni mu promowali różne nowe dźwięki w przeciwieństwie do mnie, który mieszkałem na końcu miasta i mój sąsiad i kumpel C. nie miał potrzeby odkrywania i poszukiwania muzyki, bo własciwie to ja odkrywałem i szukałem, chociaż razem wiele słuchaliśmy głównie "Trójki" i "Rozgłośni Harcerskiej" w programie czwartym polskiego radia. Chociaż bardziej podobały nam się nazwy polskich zespołów, aniżeli muzyka jaką grali.


Oczywiście pierwszym megahitem w jakim się zakochałem był kawałek „I nikomu nie wolno” Pamiętam że kasetę oryginalną z Poltonu dostałem od często wspominanej tutaj B. (ona miała starszego brata, który wprowadzał ją w arkana muzyki rockowej). Nie mam tej kasety, a szkoda bo miała inną okładkę niż obie wersje analogów:

Okładka kasety, tak to ta:












i pierwsza wersja winylowa wydana przez inne wydawnictwo, pewnie to teraz jest rarytas:














czy jest tu jakiś słaby numer?

rewelacyjnie wpasowany saksofon w tą płytę, to taka polska specjalność chyba w muzyce rockowej lat osiemdziesiątych. Rockowe brzmienia plus dęciaki to jest czad. 
Prześmieszne  teksty utworów, których do dzisiaj nie rozumiem. Podobnie z tytułem płyty. W związku z tekstami z tej płyty przypomniała mi się znana maksyma: „im sztuka mniej zrozumiała tym lepsza”





Po prostu kocham tą płytę. Słabych numerów brak, wszystkie są dla mnie kultowe i dlatego dosyć długo zabierałem się za post o zespole Kobranocka, bo nie wiedziałem jak ugryźć tak ważny dla mnie zespół, jaki utwór będzie reprezentatywny dla całości.









Na szczęście moja miłość do Kobranocki nie jest ślepa. Mam świadomość, że chłopaki nagrali trzy bardzo dobre płyty ("Sztuka jest skarpetką kulawego", "Kwiaty na żywopłocie", "Ku nieboskłonom”), a potem niestety zaczęli drastycznie obniżać swoje loty. Każda następna nowa ich płyta przynosiła mi zawód. Liczyłem zawsze, że może teraz nagrają coś na miarę tych kultowych dla mnie i chyba nie tylko dla mnie płyt. Ale niestety nic takiego się nie stało i pewnie już nie stanie.

sobota, 11 czerwca 2011

Blitzkrieg- Holding The Gun


Wiem, że już o nich pisałem ale jest to dla mnie jedna z ważniejszych polskich płyt lat dziewięćdziesiątych i chyba ogólnie jedna lepszych polskich płyt jakie znam i posiadam. Pisałem już o nich tutaj. Tam opisałem wszystkie uczucia jakie żywie do zespołu :). Nie wiem dlaczego pierwszego posta o nich tak słabo udokumentowałem, więc teraz to nadrabiam Przecież płyta stoi na półce u mnie.


Co do niej wrócę, to nie mogę się od niej uwolnić i słucham jej po kilka razy z rzędu. Uwielbiam ją w całości. Kolejny bardzo dobry utwór z ich jedynej płyty. Gdyby wziąć ten nazwijmy to „nowofalowy” materiał i nagrać na „rockowo” tak soczyście, jak to się teraz robi, to mielibyśmy przecudną rockową melodyjną płytę. Taki potencjał mają te utwory. Nie znaczy to, że mi przeszkadza jak brzmi ta płyta w oryginale, ale uważam, że i teraz jakby wyszła ta płyta to byłaby wydarzeniem w naszej krainie.

 
Ta setlista, czy właściwie tracklista to kopalnia samych pereł:


A tu wycinek z Tylko rocka, już umieszczałem podobne, w odniesieniu do innych utworów. Przypomnę dziennikarze gazety wybierali fragmnety polskich utworów, które powodują u nich dreszcze. W wielu przypadkach nie sposób sie z nimi nie zgodzić.


Bardzo ciężko czytało się wkładkę do kasety ale czego się nie robi dla swoich ulubieńców. W każdym razie podsumowując jeszcze raz wg "Tylko Rockowej" skali ocen ja daję tej płycie pięć gwiazdek na pięć możliwych.

gwiazdki:

*****
Pamiętam też, że śp. Tomasz Beksiński, który generalnie nie przepadał za polska muzyką uznał, że ta płyta warta jest uwagi i prezentował ich nagrania w swoich audycjach, głównie utwór pt. "King Of The Castle". A to juz mówi samo za siebie przynajmniej dla mnie.


Holding The Gun

piątek, 10 czerwca 2011

LD 50- Styczeń, luty, marzec


Relacji damsko- męskich ciąg dalszy. To jest dobrze opowiedziany stan ducha zakochanego faceta. Gdybym był trochę młodszy, i zakochiwał się w różnych przedstawicielkach płci pięknej zapewne ten utwór nagrywałbym im na składankach kasetowych. Dla podniesienia znaczenia przekazu słownego zapewne utwór ten byłby nagrany jako pierwszy utwór

Kilka przykładowych składanek jakie nagrałem. Te akurat należą do P. Swoją droga to cud, że je sobie zostawił i ma ich jeszcze więcej. Co za czasy to były. Treba było się kaset przewijać, liczyć czasy iopisywać , a teraz tylko "copy" i "paste"


i setlisty

Nagrywało się na wszystkich dostepnych kasetach. Manic Street Preachers- słaba płyta jak barszcz. Można było iść np. do księgarni i wykupić cały nakład przecenionych kaset aby mieć nośnik do nagrywania muzy. Pamiętam miałem taką kasetę którą kupiłem po to aby nagrać jakąś audycję radiową czy składankę. Była to kaseta: Asocjacja Hagaw- taki chyba big bandowy polski jazz.

LD 50

 
Ale wracając do bohatera dzisiejszego posta, to te czadowe skrzypce! Kawałek rozpędzony strasznie! Takich "panków" to ja lubię z głową z melodią, z pomysłem i czadem. Szczerze mówiąc to nie znam twórczości tego zespołu, może powinienem się z nią zapoznać. Jeśli cała płyta jest tak "do przodu" do może być ciekawie.

Powtórzę juz któryś raz, że taki tekst "od serca" to mógł napisać tylko facet:

Styczeń, luty, marzec
Mijają lata, ja widzę Twoją twarz.
Kolejne dni, jesteś na końcu świata,
A ja czuję się tak jakbym Cię codziennie miał.

Dziś widziałem Cię, byłaś bardzo blisko.
Coś powiedziałaś, pobiegłaś gdzieś.
Dla Ciebie gdzieś jest zawsze bardzo blisko,
Ale dla mnie jest za końcem świata.

Ja mam w dupie meandry polityki.
Mam w gdzieś, kto zostanie prezydentem.
Nie obchodzi mnie kto wygra mecz wieczorem.
Chcę dotknąć Twoich włosów i nic więcej.
Ja chcę dotknąć Twoich włosów i nic więcej.

Słyszałem, że byłaś z kimś w kinie,
Czy wrócisz do siebie czy z tamtym odpłyniesz?
Telefon nie żyje, za szybą ciemno
Do rana 100 godzin razy 1000 sekund

Zamykam oczy widzę Ciebie.
Otwieram oczy widzę jej twarz.
Zamykam, otwieram, zamykam, otwieram
Tak szybko by wszystko się zamieniło.

Dodatkowe punkty za refren!