niedziela, 3 marca 2013

Lady Pank- Ohyda!

Pisałem niedawno o tzw. syndromie drugiej płyty. Nikt nie potwierdził, ani też nie zaprzeczył mojej naciąganej prywatnej teorii, (co objawiło się brakiem komentarzy).
Mam zatem przed sobą drugą płytę lejdi panków. Wydaje się niemożnością by przeskoczyć swój debiut, ale absolutnie nie zgadzam się z opiniami, że to płyta gorsza, czy też słabsza. Jestem ogromnym zwolennikiem tych nagrań, i chyba największym fanem tej płyty w moim powiacie, jeśli nie województwie. Prześledźmy zresztą sami, co nam tu chłopaki prezentują. A jest czego słuchać, zapewniam. 
 
 
 
 
"Zabij To"- przebój w najlepszym tego słowa znaczeniu, mocne gitary i ostry rytm, świetne wokale, w sam raz na początek płyty, "borysewiczowe" solo w klasie, a teksty jak zwykle genialne. Uwielbiam taki teledyski
 
 
"Tango Stulecia"- ponury ciężki w odbiorze utwór, pokusiłbym się o stwierdzenie, że mało lejdipankowy, a nawet klip do tego w publicznej telewizji był nader często emitowany, niepokojące dźwięki skutecznie mnie straszyły jako małoletniego słuchacza trójkowej listy przebojów. I ten grobowy tekst- robił wrażenie, zresztą robi je do dziś. Poniżej, złote lata polskiego klipu:
 
 
 
"Czas Na Mały Blues'- luzacko, na bujanym, z dęciakami wesołymi. Znów muszę napisać i to bez przesady- uwielbiam! I znów klip! Niesamowite, co utwór to ruchomy obrazek. Klimat utworu i obrazka rozmarza mnie wielce (ten czajnik, ta brązowa kuchenka gazowa i butelka z mlekiem). Zmiana nastroju w 2:22 ależ to lubię! Chwila zadumy...w tekście
 
Rolling Son- mało znany, mało grany, a całkiem niezły, numer z fajnym tekstem. Wiem, nie jestem obiektywny. Potem druga część utworu Zabij To  na zakończenie pierwszej strony, miniaturka, swoisty oddech przed stroną B
 
 
A strona druga otwarcie ma potężne
 
 
 
Nie, to naprawdę niesamowite. Nawet do tego utworu jet filmik. Bardzo dobry utwór nawiązujący chyba do okładki płyty, albo odwrotnie, okładka do tego numeru. No właśnie okładka jedna z moich ulubionych, mogę się w nia wpatrywać długimi minutami.
 
 
 
Tytułowy numer- będziemy pisać do MO O!!! i wszystko na temat, ten refren chyba najbardziej zostajew głowie z tej płyty. Już się nie dziwię, że nakręcono teledysk...
 
 
 
Jednak jestem w szoku, pierwszy raz widzę ten klip, cycki w teledysku, fajnie, chłopaki jak od armaniego. Co to za program był ten Blady Pank?
 
 
Tak więc wbrew pozorom i powszechnej opinii to bardzo dobra i chyba niedoceniona płyta w świadomości naszego narodu. Płyta kończy się Szakalem na brodweju. No jest "policyjnie" bardzo.
 
 
No takie to były czasy:
 
 

11 komentarzy:

  1. Też bardzo lubię tę płytę, mam analog kupiony w dziecięctwie. Teledyski z "Ohydy" to był osobny program tv, można je na tubie znaleźć, tylko zazwyczaj podłej jakości. Natomiast "LP3" już nie kupiłem.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ohyda? Czemu nie. Może poza kawałkiem tytułowym - jakoś go nie trawię (Panasewicz podobno też). Ale Rolling Son, Zabij to czy To jest tylko rock'n'roll to całkiem niezłe numery.

    OdpowiedzUsuń
  3. Pamiętam że w jakiejś gazecie ukazała się najkrótsza recenzja płyty jaką kiedykolwiek widziałem."Ohyda"? - Fakt.

    OdpowiedzUsuń
  4. swietny ten recital telewizyjny..pamietam go...szkoda ze tylko 5 nagran z plyty ale ten pomysl z laczeniem histrorii bardzo fajny...

    OdpowiedzUsuń
  5. największe killery tutaj to Tango Stulecia i To Jest Tylko Rock'n'roll

    OdpowiedzUsuń
  6. Podpisuję się wszystkimi członkami pod tą recenzją.
    Ohyda!

    OdpowiedzUsuń
  7. Jedną z przyczyn dlaczego "Ohyda" i "LP3" są mniej popularne od debiutu, jest długoletnia nieobecność tych tytułów w sklepach. Jakieś 10 lat temu Lady Pank był moim ulubionym zespołem i wszędzie poszukiwałem tych płyt - z wyjątkiem internetu, którego wówczas nie miałem. "Ohydę" udało mi się kupić na winylu - problemem było jednak, że... nie miałem jej na czym odtworzyć. (Gramofon mam od roku, nawet niedawno wyciągnąłem tą płytę z jakiegoś kąta, ale okazało się, że gra fatalnie - zrezygnowałem więc ze słuchania).

    Tak więc w czasie mojego największego uwielbienia znałem tylko utwory trzy utwory, obecne na kompakcie "The Best of" ("Zabij to" i "A to ohyda") i kasecie "Gold" ("Czas na mały blues"). A także anglojęzyczną wersję "To jest tylko rock and roll", która wg mnie jest znacznie lepsza (chociaż akcent Panasa jest okropny; za to jest w niej świetne solo Borysewicza). Pozostałe utwory poznałem dopiero kiedy podłączyli mi internet. Było to jednak już w czasie, kiedy uwielbienie dla grupy już dawno minęło. W rezultacie nigdy nie poznałem tej płyty (ani "LP3") tak dobrze, jak pozostałych. Zaryzykuje jednak stwierdzenie, że nie jest dużo gorsza od "Lady Pank", a może nawet lepsza - za sprawą "To jest tylko rock 'n' roll", który - obojętnie w jakiej wersji - jest najlepszym utworem tego zespołu.

    OdpowiedzUsuń
  8. Za tą płytę należą się dla zespołu słowa uznania, że wogóle powstała. Niewiele osób wie ale wówczas zespół był tak eksploatowany, iż nawet Amerykanie dowiedziawszy się rok później o ilości zagranych przez Lady koncertów łapali się za głowy. A jak tu jeszcze zmusić się do komponowania nowych numerów?
    Ciekawostki? A owszem - na płycie nie znalazła się Sztuka latania, która pochodziła podobniesz z tej samej sesji nagraniowej, brak CD (o któych ktoś tu pisze) spowodowany był brakiem (a właściwie zaginięciem) matki taśmy stąd kiepskie brzmienie.
    Za ten krążek zespół otrzymał swoją dugą złotą płytę wręczoną w Hali Gwardii w listopadzie 1984 roku.
    A jeśli któryś z recenzentów narzeka niech posłucha sobie płyt w odmłodzonym składzie, których w 90% nie da się wogóle słychać bo reprezentują rockowo-discopolowy poziom artystyczny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niewiele osób wie? Każdy kto ma dziś po 40stce pamieta, ile koncertów rocznie dawali Pancy, OZeci, Maanami, Lombardzi... a i dwa dziennie się zdarzały :)

      Usuń
  9. Ja jestem z pokolenia z lat 90 i MO znam tylko z opowieści taty. Jak każdy z tego pokolenia poznałem jako pierwsze z Lady Panka kawałki z pierwszej płyt, ZtgT itd. Dopiero kiedy się mocniej wgłębiłem w twórczość tego zespołu i znalazłem w internecie ten ponad 20 minutowy program telewizyjny, potem Sztukę latania to - przepraszam za wyrażenie - ale rozjebało mi banie. Zobaczyłem twórczość Lady, która w dzisiejszej Polsce jest niestety martwa, zupełnie nieznana w moim pokoleniu. Jak dla mnie te piosenki mają jeszcze mocniejszy oddźwięk w czasach maksymalnie skomercjalizowanego showbiznesu muzycznego i konsumpcji zżerającej świat. Mogielnicki jest geniuszem

    OdpowiedzUsuń
  10. To najlepszy long Borysewicza i spółki. Pamiętam jak czekałem na Matkę, która kupiła mi go w Emmpiku... [tak! Empik był już w latach osiemdziesiątych!:)] BTW aranżacyjnie nie powstydziłby się tego nawet The Police choć wcale Policjantów nie jest tutaj tak dużo ja na debiucie. To również najlepiej zaśpiewany Lady Pank i 2 doskonałe numery instrumentalne. Teksty Mogiela - klasa sama w sobie i doskonale "wyreżyserowana" oszczędność Borysewicza! Zaryzykuje tezę, że to najbardziej niedoceniony album w historii polskiej fonografii ever... Cholernie dojrzały materiał - znaczy się MAJSTERSZTYK!!

    OdpowiedzUsuń