wtorek, 5 sierpnia 2014

Papa Dance- Papa Dance

 
Ee, yhm nie wiem co powiedzieć. Remamentu ciąg dalszy. Ach nie wiem co naprawdę napisać, bo wspomnienia szaleją. Nie mogę tak po prostu powiedzieć, że to zła płyta, bo za młodego znałem na pamięć każdy wers i słuchałem i oglądałem ich non stop. Zarówno tej jak i następnej ich płyty, a po drodze miałem nawet chyba jakiś ich maxi singiel. Papa Dance rządziło! Dzisiaj płyta jeszcze bez Pawła Stasiaka. No po latach inaczej się tego słucha. Praktycznie jest to nie do zniesienia i oczy i uszy bolą. A co mi tam. Krótki powrót do dzieciństwa. Przecież nie będę oszukiwał siebie i was, że już w przedszkolu słuchałem dajmy na to Van Der Graaf Generator albo King Crimson.

 

 
Papa Dance produkt czy zespół. Boysband czy regularny skład. Niewiele z tych klipów pamiętam, bo w czarno białym telewizorze jedynie jakieś plamy mi przelatywały przed oczyma. Tak więc sobie dzisiaj obejrzę te filmiki i potraktuję jako soundtrack do minionej epoki. To jedyny powód dla którego sięgnąłem po ta płytę.
 
 
Jasna cholera, tego się nie da słuchać naprawdę. Myślałem, że chociaż coś mnie ruszy. Niestety. Mimo mojej całej sympatii do ejtisowej muzy nie daję rady. Tytuły pamiętam, muzyki nic a nic. Właśnie leci "Panorama Tatr" nie pamiętałem ani nuty, a tytuł taki znany mi się wydawał.
 
 
 

niedziela, 3 sierpnia 2014

Ryszard "Skiba" Skibiński- 1951-1983

 
Gdybym nie poznał tej płyty pewnie nie straciłbym zawiele. Ot typwo polskie bluesowe granie na wesoło, czego szczególnie nie lubię. Płyta nie jest przecież autorską płytą Skiby a raczej składakiem zespołu Kasa Chorych. Robię właśnie remament mały w moich płytach i przestawiam na półkach, które nośniki zostają, a które pójdą na sprzedaż. Dlatego właśnie ta trafiła na talerz gramofonu. Po raz kolejny utwierdziłem się w przekonaniu, że to nie jest muzyka dla mnie.

 
Ciężko mi nawet wybrać jakiś numer, który byłby w miarę chociaż do przesłuchania, a który nie powodowałby grymasu niezadowolenia na mojej krzywej i tak twarzy. Niech będzie zatem. Ot kolejny muzyczny dokument dawnej epoki nic poza tym.
 
 


Zmęczył mnie dzisiaj ten blues, wracam do mocniejszych i bardziej współczesnych brzmień. Dobrze, że Brudstock się już skończył, nie będą mnie męczyli na facebuku zdjęciami z błotem i switfociami z rozentuzjowanym tłumem.


sobota, 2 sierpnia 2014

Świniopas- Brudstock


Dzisiaj numer, dla wszystkich, którym się wydaje, że są tacy rokendrolowi bo pojechali w to miejsce. Nie chcę więcej pisać, bo rozpęta się dyskusja i niektórzy będą obrażeni. W każdym razie zawsze słyszę od powracających o tym jakie to były imprezy i kto bardziej nie mógł wstać niż o muzyce. A zawsze myślałem, że w festiwalach chodzi o muzykę. Dlatego nigdy tam nie pojadę.
 
 
A płytę, na której zanjduje się ten zacny utwór zaraz sobie przesłucham, może panowie maja więcej takich muzyczno socjologicznych felietonów, które mi ideowo będą pasować.

czwartek, 31 lipca 2014

Tadeusz Nalepa- Najstarszy Zawód Świata


 
Czy można bez końca eksploatować jedną formułę? Bo tak to wygląda w przypadku późnych płyt Tadeusza Nalepy. Ten blues z płyt solowych jest bardziej poważny i dostojny niźli młodzieńcze wcielenie mistrza. Zresztą inny pewnie być nie może. Lata na i bagaż doświadczeń na karku, zatem na scenie nie biegamy a ze stoickim spokojem stoimy i gramy. Poniżej pewnego poziomu płyty ojca polskiego bluesa oczywiście nie chodzą, ale temperatura tych nagrań raczej letnia, od czasu do czasu jedynie zdarzają się mocniejsze wypieki na twarzy.

 
 
Takie wypieki powoduje chociażby „Dlatego głupku jesteś sam”. Rasowy numer, gdzie nie drażni mnie nawet wokal żony pana Tadeusza.
 
 
Mimo tego wszystkiego płyty słucham z przyjemnością i z chęcią do niej powracam, może nie tak często jak do breakoutowych płyt, ale kilka razy w roku zawsze mnie coś ciągnie do takiego grania. Gdyby na tym krążku byłoby więcej takich kompozycji jak utwór tytułowy, to zapewne jeszcze częściej sięgałbym po to wydawnictwo.
 
 

wtorek, 29 lipca 2014

Subway- Biegnę i płonę


Po raz kolejny Subway tym razem ze swojej pierwszej płyty, bardzo dobrej. Po prostu uwielbiam tą płytę. Pisałem już o niej, że kasetę kupiłem na wyprzedaży i takie tam sentymentalne wynaturzenia i historie.

 

Tym razem utwór "Biegnę i płonę". Uwielbiam takie granie. Uwielbiam tą płytę. Wokal jakby leniwy, bas nakręcający cały utwór, gitarki dają po akordach. Solóweczka przecudna. Fajny tekst choć nie taki znów oczywisty i łatwy. Cóż więcej chcieć od dobrego utworu. Tylko tyle jeszcze aby sie nie kończył po trzech minutach.



Nie mogę nie wspomnieć o wydaniu kompaktowym, jakie jest w moim posiadaniu. Co to jest! Nie mam niestety pierwszego wydania, jeno jakieś okropne wznowienie z serii Archiwum rocka. Okropieństwo. Dlaczego nie jest zachowany oryginalny projekt okładki?!
Dobija mnie to i cały czas mam niedosyt, że mam dobrą płytę, której szukałem ale bez okładki. Wiem, że muzyka jest najważniejsza, ale natrętna ta myśl pozostaje.

właściwa okładka (już ją prezentowałem w innym poście)




Panie Ziemku, liderze zespołu widzisz pan i nie grzmisz? A poniżej tył okładki mojego "pięknego" wydawnictwa. Na pierwsze wydanie jeszcze jakoś nie trafiłem w necie. Bo chyba było przecież kompaktowe wydanie tej płyty? Będę cierpliwie czekał i szukał.






 
 

Pustki- Koniec Kryzysu

 
Po niedawnych moich zachwytach nad dwoma utworami tego zespołu, które zostały umieszczone na tej składance czym prędzej sięgnąłem po ich płytę. Jakąkolwiek. Padło na "Koniec Kryzysu". I cóż, nie do końca jestem usatysfakcjonowany muzycznie. Nie tego się spodziewałem. Właściwie to właśnie z takim graniem kojarzyły mi sie Pustki. Niby piosenkowo, niby alternatywnie. Zapewne ma to wartość, ale to znów nie są moje klimaty. Oczywiście mam znów dylemat czy już pisac o tej płycie czy jeszcze kilkanaście razy ją przesłuchać i dać jej szansę.
 
 
 
No są niezłe melodie ale delikatne, a ja na starość chyba zrobiłem się bardziej prymitywny muzycznie i lubię jak mi ktoś wali riffem po oczach i nie mam czasu doszukiwać się w tle jakichś smaczków i ukrytych melodii. Z drugiej strony to cud, że słucham tej płyty, przecież tam śpiewa głównie kobieta, a ja przecież nie toleruję kobiet w rocku za bardzo. Poza nielicznymi wyjątkami jak to zazwyczaj bywa.
 


 
Ależ dzisiaj bogatość materiałów prasowych. Aż żal byłoby ich tutaj nie umieścić,  mimo iż płyta nie rozerwała mi serca. Zresztą o wiele słabsze płyty się już tutaj pojawiały. A tekstowo i nastrojem gdzie niegdzie w utworach, to czuję się jakbym słuchał Kasi Nosowskiej, ale jeszcze tej z przez ery komputerowej. Podobna poetyka i celność wersów.
 
 

niedziela, 27 lipca 2014

Lenny Kravitzyk


Jest lato, jest gorąco. Nie mam siły się skupić, więc dzisiaj na lajtowo. Post muzyczny jak najbardziej. A juz niedługo fajna płyta, którą sobie kupiłem w tym tygodniu.