środa, 21 listopada 2012

Izrael -Brotherhood Of Man


Uszy mi drżały, gdy dowiedziałem się, że Izrael nagrął nową płytę. Liczyłem, niesłusznie zresztą, że usłyszę coś w stylu i na miarę płyty "1991", którą chłonę bez przerwy z nieniknącą szczęścliwością, że takie dźwięki nagrano w naszym kraju co prawda nagrali je w Anglii ale jak najbardziej jest to polska płyta. Niestety zawiodłem się. Na "Dża Ludzie" muzyka jest zbyt oczywista, zbyt przewidywalna. Jak dla mnie to mało tu po prostu Izraela w Izraelu.


Wydawałoby się, że takie nazwiska jakie firmują tą płytę gwarantują mistyczne przeżycie i przekaz na najwyższym poziomie, lecz dla mnie to strasznie mdło i wręcz popowo wyszło. Nie wiem dlaczego tak ostro traktuję płytę bądź co bądź Bryla- mego ojca duchowego i wyznacznika podejścia do muzyki, ale no nie mogę zakochać się ostatniej płycie wrogów Babilonu.


I najlepszy na płycie utwór pierwszy nie ratuje tej płyty. Chociaż, do niego tylko wracam i tam jest trochę tej magii, za którą kocham Izrael. Może za mało razy przesłuchałem ten krążek? 




Materiałów prasowych tym razem nie umieszczam, bo to w miarę świeża płyta i każdy czytał artykuły w Teraz Rocku i je pamięta.

3 komentarze:

  1. Najlżejsza płyta Izraela. Najlepiej wyprodukowana. Najsłabsza w dyskografii. Ze trzy kawałki wpadające w pamięć.

    OdpowiedzUsuń
  2. no właśnie a już myślałem że tylko mi się nie podoba ta płyta

    OdpowiedzUsuń
  3. sprawdziłem dzisiaj w samochodzie w drodze do/z pracy: 1,4 i 9

    OdpowiedzUsuń