Wszystkie posty spełniające kryteria zapytania perfect, posortowane według trafności. Sortuj według daty Pokaż wszystkie posty
Wszystkie posty spełniające kryteria zapytania perfect, posortowane według trafności. Sortuj według daty Pokaż wszystkie posty

niedziela, 10 kwietnia 2011

Perfect- Bażancie Życie

Pierwsza płyta zespołu Perfect. Klasyka polskiego rocka. Rzut oka na listę utworów.

rzut


okiem



1. Lokomotywa z ogłoszenia
2. Chcemy być sobą
3. Obracam w palcach złoty pieniądz
4. Bla bla bla
5. Niewiele Ci mogę dać
6. Bażancie życie
7. Ale w koło jest wesoło
8. Nie igraj ze mną wtedy, kiedy gram
9. Nie płacz Ewka



Hicior za hiciorem. Chociaż wolę ich drugą płytę "Unu" jako całość. Kawałek „Bażancie życie” to taka dawka czystego rocka z takimi riffami, z takimi melodiami, solówkami i ekspresyjnym wokalem , że gdyby to nagrała jakaś zachodnia kapela to na pewno wszedł by ten utwór do kanonu rocka, a tak jest tylko znany w Polsce.

Perfect Super Show and Disco Band- tak się nazywali początkowo, dobre.

Takie surowe brzmienia lubię, lubię selektywność, każdy instrument ma przestrzeń i go dobrze słychać. Typowe rockowe dobre mięcho rocznik 1981.







Fajne dopracowane logo autorstwa naszego znanego rysownika pana Lutczyna. To też dopiero doczytałem w Tylko Rocku parę lat temu w rubryce w której rozkładają znane okładki na czynniki pierwsze.


I tu mógłbym zakończyć posta, ale tradycyjnie chcę sie popastwić nad aktualną działalnością Perfectu. Właściwie to nawet nie wiem co pisać, bo kompletnie mnie nudzi i totalnie mi się nie podoba to co gra Perfect, przynajmniej to co trafia do radiowej i telewizyjnej promocji. Te ckliwe ballady i smętne utwory bez jaj to jakiś dramat. Być może płyty ich są bardziej rockowe, lecz nie zamierzam tego sprawdzić. A już Pan Markowski, który aktualnie śpiewa, że pił wodę z deszczówki czy coś w tym stylu jest kompletnie nieautentyczny i ze swoją córką Patrycja wpisują sie w aktualny obraz polskiego rocka czyli pod publiczkę, bez jaj, bez pomysłu.


środa, 30 stycznia 2013

Perfect- Bla, Bla, Bla


Mocna rzecz. Klasyka klasyki. Nie sądziłem, że tak napiszę kiedyś. Na tej płycie mamy podobnie jak na pierszym LP Lady Pank, same standardy, same kilery. W sumie to każde zdanie wydaje sie nietrafione i zbędne. Nic a nic nie zesatrzały się te utwory, nie zestarzało się też brzmienie tej płyty. Ostre rockowe naparzanie z potężną dozą takiej melodyjności, że tych śpiewnych refrenów i zwrotek starczyłoby na obdzielenie wszystkich polskich płyt wydanych po 2000 roku.
 
 
 
Świetnie zagrane numery, widać i słychać, iż muzycy wiedzą do czego służą ich instrumenty. Niby fajnie i łatwo się tego słucha, ale wprawne ucho rockmana wyłapie i doceni kunszt wykonawczy. Spróbujcie zagrać te numery jako kowery. Oj trudno, trudno. Do tego wszystkiego nietuzinkowe teksty, które na stałe weszły do kanonu polskiego rocka, no bo kto nie zna chociażby jednego wersu z tych numerów?
 
 
 
 
Osobiście preferuje Perfect w wydaniu mocno rockowym, czadowym, ależ młyn to musiał być na żywo! Ckliwe ballady owszem, ale ich notoryczna obecność w środkach masowego rażenia skutecznie obrzydziło mi melancholijną twarz Hołdysa i Markowskiego i ich utalentowanych kolegów.
 
 
 
 
 
 
Bażancie Życie- wiem, nie zapomniałem, już post był o numerze z tej płyty, ale dobrego nigdy za wiele.
 

 
 
 

sobota, 4 października 2014

Perfect- April 1, 1987- Live

 

Otóż młodzi słuchacze i czytelnicy. Nie wiem czy zdajecie sobie sprawę z faktu, iż kiedyś zespołu Perfect dało się słuchać i co więcej nawet dobrze grali, a nawet czasem bardzo dobrze! Niestety te czasy mineły bezpowrotnie, a Grzegorz Markowski, mimo iż zapewniał nas, że wie kiedy ze sceny należy zejść niepokonanym, to nadal na niej tkwi. I pokonał się już chyba sam.
 
 


 
 


 
 
 

poniedziałek, 6 kwietnia 2015

Cinemon- Perfect Ocean


Czy wszyscy w tym kraju słuchają Jacka White'a? Taka myśl zaświtała mi w głowie po pierwszym numerze z płyty zespołu Cinemon. Przyznam się, że trochę już jestem zmęczony tą konwencją i wszystkimi jej naśladowcami, ale co to. Drugi utwór powalający, rewelacja, jeden z lepszych rockowych utworów i to nie tylko polskich. Piekielnie melodyjny, wręcz unoszący nad ziemią swoją dynamiką i riffami. No i refren wręcz światowy. Nie można było grać tak od razu?


W dalszej części płyty może nie ma aż tak przebojowych i powalających numerów, ale słucha się tego nadal z przyjemnością, mnóstwo dobrych riffów i wpadających w ucho linii melodycznych. Słucham kolejny raz i myślę sobie, że bez problemu takie granie, taki zespół mógłby sobie pograć za granicą i wstydu by nie było. Bez problemu mogliby wrzucić kilka klipów do jeszcze istniejących muzycznych telewizji i widzowie, również nie zadawaliby sobie pytań o kraj pochodzenia, bo bez zastanowienia myśleliby, że to jakaś produkcja z krajów anglojęzycznych, a nie produkt prosto spod Wawelu.



Idzie młode. Ta płyta bije na głowę większość produktów starych wyjadaczy na naszym rynku co na nim siedzą z przyzwyczajenie i grają tak, że odechciewa się brać do rąk ich płyty. Ta płyta to kolejny dowód i powód na to, że chyba powinienem właśnie ku takim rejonom muzycznym kierować swoje muzyczne poszukiwania. Chyba już wystarczy dawania kolejnych szans Armiom, Różom Europy, Muńkom i innym Perfectom.




Do tego płyta opakowana w piękny winyl, zresztą zobaczcie sami. Chce się mieć na półce takie dzieło sztuki. Żebyśmy się jednak dobrze zrozumieli. Może nie jest to płyta moich marzeń, ale będę kroczył właśnie w tą stron, chociaż nie jest łatwo dotrzeć do takich rarytasów.