Jak ja chciałem, żeby mi się ta płyta spodobała. Nie dałem rady jej zrozumieć chyba. Może oczekiwałem powtórki z pierwszej płyty. Nie ma tu za grosz magii i klimatu tamtego wydawnictwa. Wszystko wydaje mi się na siłę udziwnione i spłaszczone emocjonalnie. Najbardziej chyba wpadają w oko ciekawe tytuły utworów. Nie wiem nawet za bardzo co mam pisać. Poświęciłem się i nawet dzisiaj pisząc tego posta włączyłem sobie tą płytę, łudząc się, że może jednak mnie olśni, że może teraz dzisiaj będzie czas tej muzyki. Wszystko na nic. Pozostało mi tylko z szacunku za pierwszą płytę zrobić zdjęcia kasety i wrzucić utwór który najbardziej przypadł mi do gustu i tlą się w nim iskierki nieśmiertelnej czerwonej płyty, którą kocham.
Z jakim przyjęciem świata mediów i co mówili o "niebieskiej" muzycy, można poczytać tutaj:
Tu utwór "Za chlebem" czyli nagrany później jako "Ameryka". Chciałoby sie rzec, że oryginal lepszy, i tak jest, ale utwór na tyle mocny, że nawet jako autokower broni się wyśmienicie. Zostawiłem tego posta na kilka dni, myślę sobie dam szansę sobie ponownie. Widzę małe syndromy poprawy mojego podejścia do płyty ze słoneczkiem na okładce, ale to jeszcze nie to co bym chciał i czego bym oczekiwał.