sobota, 13 kwietnia 2013

Aya RL- Za Chlebem


Jak ja chciałem, żeby mi się ta płyta spodobała. Nie dałem rady jej zrozumieć chyba. Może oczekiwałem powtórki z pierwszej płyty. Nie ma tu za grosz magii i klimatu tamtego wydawnictwa. Wszystko wydaje mi się na siłę udziwnione i spłaszczone emocjonalnie. Najbardziej chyba wpadają w oko ciekawe tytuły utworów. Nie wiem nawet za bardzo co mam pisać. Poświęciłem się i nawet dzisiaj pisząc tego posta włączyłem sobie tą płytę, łudząc się, że może jednak mnie olśni, że może teraz dzisiaj będzie czas tej muzyki. Wszystko na nic. Pozostało mi tylko z szacunku za pierwszą płytę zrobić zdjęcia kasety i wrzucić utwór który najbardziej przypadł mi do gustu i tlą się w nim iskierki nieśmiertelnej czerwonej płyty, którą kocham.
 
 
Z jakim przyjęciem świata mediów i co mówili o "niebieskiej" muzycy, można poczytać tutaj:
 
 
Tu utwór "Za chlebem" czyli nagrany później jako "Ameryka". Chciałoby sie rzec, że oryginal lepszy, i tak jest, ale utwór na tyle mocny, że nawet jako autokower broni się wyśmienicie. Zostawiłem tego posta na kilka dni, myślę sobie dam szansę sobie ponownie. Widzę małe syndromy poprawy mojego podejścia do płyty ze słoneczkiem na okładce, ale to jeszcze nie to co bym chciał i czego bym oczekiwał.
 
 
 
 
 
 
 
 

 

 
Potężny jest ten utwór. Wróciłem do posta i go publikuję. Przeczytałem uważnie jeszcze raz to co napisałem. Chyba niewiele bym zmienił.

 

środa, 10 kwietnia 2013

Tomek Lipiński- Nie pytaj mnie

 
 
I znów ten Lipiński. No bo od ścieżki dźwiękowej do "Psy 2" z przed kilku dni, już było zupełnie niedaleko do tej płyty, stad też moje uszy skierowały się prawie odruchowo w kierunku solowej płyty człowieka instytucji. Z czym teraz wyszedł do ludzi? Płyta po częsci z materiałem premierowytm, a po częsci zbiórem jego dawniejszych utworów w nowych aranżacjach. Jedni się obrażą, że stare kotlety, a inni (w tym ja) znów bezkrytycznie przyjmą wszystko co sygnuje artysta. Mnóstwo godzin kręciła się ta kaseta w magnetofonach moich, a i dzisiaj również chętnie wracam do tych klimatów. A klimaty to popowo- rockowe. Cały czas nie mogę się nadziwić, że Lipiński potrafi nagrać utwór, który jest zarazem bardzo przebojowy, ale nie ociera się o banał i tandetę. Wszystkie te numery posiadają wysoki znak jakości. Nawet tak błaha piosenka jak "Moje serce pełne ciebie" daje się słuchać bez poczucia obciachu.
 
Typowy smutny Lipiński Tomasz:
 
  

Czuję się źle- tja, to był mój prywatny hit, oczywiście połowa sukcesu, to tekst wyrywający serce młodzieńcowi z rozterkami, mimo iż muzycznie zawsze jakoś tak blisko jakiegoś plagiatu to brzmiało, szczególnie jak Tomek zaczynał refren słowami "nie nie nie" brzmiało to prawie identycznie z utworem, który ma w refrenie: knock knock, knocking... wiecie o co mi kaman? Ale Tomaszowi wszystko wybaczam.


 
Nawet zmasakrowana na pierwszy rzut oka wersja utworu "Tunął już ostatni mur" nie jest taka zła jak mi się kiedyś wydawało. Mógłbym oczywiście ponarzekaż, że gdyby na tej płycie było więcej ostrych numerów, było by jeszcze lepiej, owszem, ale od tego mam Tilt. Nie idzie kupić tej płyty w normalnej cenie, bez sensu.
 
 
 

poniedziałek, 8 kwietnia 2013

Indios Bravos- A Kiedy Dnia Pewnego

 
To tej płyty muszę mieć natchnienie, by włączyć sobie ten krazek muszę mieć dzień. Czasami mimo, iż płyta znalazła się już w odtwarzaczu po kilkunastu sekundach ją wyciągam. Na szczęście dla Indios Bravos tak dzieje się nie tylko z tą płytą, jednak w jej przypadku, ten mechanizm czesto się powtarza. Nie wiem dlaczego, przecież to bardzo kojące dźwięki i co rzadkie w ostatnich latach i na nowych polskuch płytach Gutek i Banach maja naprawdę wiele ciekawego do przekazania w warstwie tekstowej i bardzo inteligentnie to robią. Praktycznie nad każdym tekstem zastanawiam się, może nie zmieniam po ich przesłuchaniu swojego życia czy też zachowania ale powodują tą chwilę zadumy i stwierdzenia przed samym sobą, że kurczę, tak ten czy inny tekst jest o mnie, że inaczej bym tego tematu nie ujął....
 
 
 
No i co, dwa pierwsze numery ponad przeciętność, a potem, troszkę napięcie spada i mogę jej słuchać bo mi nie przeszkadza jako tło ta muzyka. Wolę jednak Banacha z początku jego solowej działalności, a najbardziej na płycie Mental Revolution. Co prawda w numer "Tanie Gadanie" ma świetną część instrumentalną, rockowe rozwinięcie z solówkami i tak też by mógł zespół pociągnać dłużej i więcej na tym krążku. Może to jednak nie jest płyta dla mnie.
 
 

sobota, 6 kwietnia 2013

Psy 2- Soundtrack

 
Co tu napisać, więcej powinienem tu wspomnieć o muzyce do tego filmu niż o samym filmie, ale tak jak w przypadku  ścieżki dźwiękowej do pierwszej cześci Psów, cieżko jest rozgraniczyć te dwie rzeczy. Muzyka w "dwójce" jest jakby rozwinięciem tematów z jedynki, równie mocno pasujących do scen filmu jak dialogi i obrazy. Do tego wszystkiego co stworzył Michał Lorenc należy dodać ogromną robotę jaką wykonał Tomasz Lipiński, kóry po raz kolejny przysłużył się polskiej kinematografii i stworzył jeden z lepszch utworów promujących obraz filmowy. Przepiękne.
 
 
 
Nie będe tym razem umieszczał najlepszych scen z filmu, bo trzeba by chyba cały film tu wrzucić, no może poza końcówką filmu, która lekko psuje klimat obu części a Linda jako zakrwawiony ranny gość, jest lekko przerysowany i sztuczny, można by to chyba jakoś inaczej zakończyć.
  
 
Widziałem niedawno aukcję, na której można było nabyć oryginalną płytę z muzyką do tego filmu, ale ktoś życzył sobie za nią ponad dwieście złotych. Szok! Wątpię by znalazła ona nowego nabywcę. Gdzieś wyczytałem że gdzieś między wierszami to film ten opowiada o (męskiej) przyjaźni, coś w tym jest.
 

czwartek, 4 kwietnia 2013

Armia- Nigdzie Teraz Tutaj

 
Zatęskniłem za Armią, za tą pierwszą, pierotną, rockową, a  nie mistyczną, nawiedzoną i czasem przekombinowaną. Podszedłem sobie do półki i wpdła mi w oko ta pozycja. Jak widać kaseta wydawnictwa czy też oficyny Fala. Po okładce sądziłem że to pierwsza płyta zespołu, ale coś mi się nie zgadzają utwory. W każdym razie słucha sie tego zankomicie i nie przeszkadza mi kasetowa jakość. Tak mnie napadło jakoś dzisiaj na taką surowiznę.
 
 
Ależ energia bije z głośników. Kaseta kasetą, szkoda tylko że pierwsza "Antiarmia" brzmi tak jak brzmi. Kozacko chłopaki tu grają, nie powiem. Słów wielu nie trzeba by opisać tą muzykę, więc wyjątkowo sobie dzisiaj odpuszczę moje skrobanie, tym bardziej, iż popełniłem już materiał o pierwszej płytce tego zacnego zespołu.
 
Piękny apel na kasecie:









W opisie kasety widnieje na końcu, osobnik ukrywający się pod pseudonimem Partyzant a przy jego ksywie widnieje słowo- Lutownica. Jakieś pomysły na interpretację? Mógł facet posiadać lutownicę i naprawiać im sprzęt, a może dużo "lutował"


Podobny ideologicznie materiał
 

wtorek, 2 kwietnia 2013

Marek Biliński- Fontanna Radości

 
A jeszcze tak troszkę sentymentalnie pojadę. Już kilkakrotnie Marek Biliński nasz polski Żan Miszel Żar był gościem u mnie, a dzisiaj ostatecznie i dogłębnie potraktuję go i zakończę pisanie o nim, bo wszystkie numery znane mi z dzieciństwa jego autorstwa już przerobiłem.
Możecie te moje biograficzno-muzyczne wynaturzenia przeczytać w poście o utworze Ucieczka Z Tropiku oraz w opisie innego kultowego utworu artysty Dom W Dolinie Mgieł. Tak więc kolejne trzy utwory do imprezowej składanki, nie ma siły wszyscy je znają.
 
 
Dzisiaj tylko sentymentalnie mogę podejść do jego twórczości, no bo kto wtedy nie widział tych klipów nie słyszał tych kilku jakby nie było swojego rodzaju przebojów, które weszły na stałe do świadomości trzydziesto-czterdziestolatków jako znak tamtych czasów, jako podkład muzyczny do życia w tamtych okresie. Dla wielu z nas to dzieciństwo i młodość. Stąd też Marek Biliński z "Fontanną Radości" musiał się pojawić.
 
 
 
Nie byłem nigdy fanem el-muzyki i już nie zostanę, ale te instrumentale Bilińskiego mają coś w sobie, a jeśli chodzi o tą płytę, to szczególnie strona druga nadaje się do przesłuchania, i uczyniłem to nawet z przyjemnością. Chociaż jak się można domyślić nie będę za często tego powtarzał.
 
 
 


poniedziałek, 1 kwietnia 2013

Riverside- Suplement

 
Zgodnie z obietnicą, miałem umieścić to zdjęcie tylko je znajdę. Znalazłem, nawet nie przypuszczałem, że nastąpi to tak szybko. Tak więc przed nami długopis promocyjny zdobyty podczas trasy "Second Life Syndrome"
 
 
A z głośników właśnie leci ten numer