niedziela, 7 sierpnia 2011

IRA- Mój dom


I co tu napisać co by wstydu nie było. Był Bajm, była Budka Suflera to teraz być muszą Kowboje z Radomia. No był szał i tyle. Pierwszy taki jak to się mówi "pudel metal", który wkroczył to pierwszej ligi grania w Polsce po PRL-u. Nie można odmówić przebojowości ani dobrego warsztatu muzyków. Nie miałem ich żadnej płyty ani kasety. Zdjęcia kasety dzięki uprzejmości mego frienda P., który użyczył mi swoich zbiorów. Nie było żadnej imprezy bez tej kasety w tamtych latach.


 "Mój dom"- cięty riff, ultra melodyjny refren, tekst trafiający do "buntowniczej" mej młodzieńczej natury. Jeśli facet śpiewa że jego długie włosy to coś co lubi, że lubi pić piwo, palić fajki, że jego dom to szare ulice, to jak mam mu nie wierzyć i jak nie drzeć ryja razem z nim.

Jasne, można się czepiać, że IRA to sztuczny produkt nastawiony na łatwe przeboje. Pewnie i dużo w tym prawdy być musi, ale "Mój dom" jest dla mnie ważny, i uwielbiam sobie go zapodać zarówno na trzeźwo jak i wstanie wskazującym na spożycie.



Jeszcze kilka utworów da się słuchać na tej kasecie, natomiast ich pierwsza płyta jak i dalsze ich muzyczne propozycje już nie zrobiły mi zamieszania ani w głowie ani w sercu. Dla rockmana za cukierkowe, a dla fana popu za ostre.


wycinki z wczesnych Tylko Rocków:





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz