piątek, 29 stycznia 2016

The Best Of Tonpress


Dzisiaj składankowo. Tonpressowe hity w języku polskim. Czy była jakaś myśl przewodnia towarzysząca doborowi tych utworów by znalazły się na jednym krążku to raczej śmiem wątpić. No bo umieszczanie na jednej płycie obok siebie takich wykonawców jak Maanam, Kombi i Kasa Chorych jest raczej zupełnie przypadkowa. I tak jak pisałem jedyne co łączy te utwory to fakt iż słowa są w języku polskim. No i pewnie wszyscy ci wykonawcy pochodzą ze stajni Tonpressu, chociaż i tego nie jestem pewien.



Zadziwiająca ta recenzja. Szczególnie to zdanie o zespole Dźem. 

 
Tak czy inaczej dostajemy zbiór utworów, o które można się było wtedy zabijać. No bo co miał zrobić biedny fan polskiej muzyki rozrywkowej, jeśli nie nagrał tych pieśni na magnetofon szpulowy czy później kasetowy z fal radiowej Trójki? Mógł jedynie liczyć na to, że prędzej czy później jakieś wydawnictwo się zlituje i wyda te utwory na jakiejś składance. Dzisiaj kiedy byle radio wydaje swoje składanki, a hity każdego sezonu są dołączane na płycie kompaktowej do świątecznego wydania tak poczytnego periodyku jakimi zapewne są "Pani Domu" czy też "TV Tydzień" taka płyta byłaby bezwartościowa, ale wtedy była obiektem westchnień i poszukiwań fanów muzyki. Słuchamy zatem dzisiaj tej składanki z należnym jej szacunkiem. 




10 komentarzy:

  1. Trochę dodam od siebie do tego opisu. Myślę, ze autor jest młodszy ode mnie i stąd pewne nie zrozumienie ideii tej płyty. Co łączyły te piosenki ? Otóż to, ze wszystkie należały do muzyki rodącego się w Polsce rocka. Oprócz Tonpressu singli z muzyką młodej generacji nie wydawał nikt w Polsce. Muza wznowiła takie wydawnictwa po sukcesie Tonpressu. Best of Tonpress zawierały zbiór najlepszych singli co przy głodzie na longplaye było cennym nabytkiem. Dzięki tej składance np. piosenki Manaamu i niektórych innych w ogóle doczekały się tego, ze zagościły na longach, które w owych czasach były jakościowo lepiej wytłoczone od singli... Kiedyś pewnie o tych płytach napiszę u siebie bo miały one niebagatelny wpływ na muzyczne gusty mojego pokolenia.. przynajmniej u niektórych..

    OdpowiedzUsuń
  2. Historia była nie co inna.
    Tonpress, który wcześniej wydawał tylko single, zaczął w pewnym momencie wydawać również długogrające płyty. Co było w niesmak Polskim Nagraniom, które niechętnie, albo bardzo rzadko dzieliły się nagraniami z innymi wydawcami.
    Podział z grubsza był taki, że Polskie Nagrania wydawały to co same nagrały, Wifon wydawał głównie z nagrań radiowych, lub zrealizowanych dla Polskiego Radia.
    Tonpress szukając materiały n swoje pierwsze długogrające płyty często posiłkował nagraniami które wydał na swoich małych płytach, lub nagraniami zrealizowanymi dla KAW - Krajowa Ageneja Wydawnicza. - z której finansowano min działalność PZPR. Później wyglądało to trochę inaczej.

    Podobną składanką jest np pierwsza płyta Izabelli Trojanowskiej, wszystkie piosenki wpierw ukazały się na małych płytach a dopiero po tym wydano je w formie płyty długogrającej.

    Poza tym był to czas boomu rockowego w Polsce i sprzedawało się wszystko na pniu.

    Zaleta longa była taka, poz oczywistym faktem, że dłużej się kręcił :) że grał o niebo lepiej niż na ogół nie najlepiej single tłoczone single Tonpressu.
    Tonpressu longi w większości tłoczone były radzieckiej Mełodi a okładki drukowano w Czechoslowacji a ci mieli w owym czasie lepszą technikę





    OdpowiedzUsuń
  3. Dopowiem jeszcze, że było tych składanek chyba w sumie trzy, oraz wydano kilka składanek w formie kasety magnetofonowej które nie miały odpowiedników w postaci wydań na płycie długogrającej

    Trzeba pamiętać, że pomysł na Tonpress był taki, że miał on wydawać głównie przeboje, i wydawać je w miarę aktualnie, stąd forma singli.
    Miała to być odpowiedź na nieruchawe Polskie Nagrania, które wydawały piosenki, gdy dawno je przestano grać w radio, gdy były już mocno nieaktualne.
    Taki to był system w owym czasie

    OdpowiedzUsuń
  4. Gdyby wydano "The worst of Tonpress", repertuar byłby podobny ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Muzyka Młodej Generacji made by Jacek Sylwin - piękne czasy na chwilę przed wybuchem rocka:) a "Paw" Dżemu mz to jest naprawdę paw

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Paw broni się po latach najbardziej z tego zestawu, moim skromnym zdaniem

      Mamy tutaj nową wersję"Memu miastu na do widzenia" z nowym wokalistą. Wersja jest bez ostatniej zwrotki. z której można się dowiedzieć, że podmiot liryczny wcale nie żegna się swoim miastem, aby za chwilę pójść spać. To piosenka samobójcy - na prawdę ;)

      Usuń
    2. Muzyki Młodej Generacji tutaj niewiele.
      Trojanowska, Budka Suflera, Dżem, Maanam, nigdy nie należeli do tego nurtu.
      Należeli na pewno Kombi, Kasa Chorych i Exodus

      Usuń
  6. Dokładnie: MMG to Kombi, Kasa i Exodus. Ponadto Sylwin bardzo pomógł Perfectowi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zależy któremu :)

      Trzeba pamiętać że Hołdys już około roku 1977/1978
      kombinował z zespołem który miał w nazwie Perfect, tyle tylko że wtedy grali disco i głównie skupiali się na wyjazdach do klubów polonijnych w USA

      Oni sobie wszyscy wtedy w jakiś sposób byli pomocni, bo był malutki "szołbiznes" i wszyscy ze wszystkimi się znali ;)


      Usuń
    2. Perfectowi drugiemu.
      i to nie holdys kombinował w 77/78 z Perfectem, a perfect z Hołdysem

      Usuń