środa, 1 czerwca 2011

Lao Che- Bóg Zapłać


Na tą płyte miałem straszny odpał kilka lat temu. Słuchałem jej nałogowo. Dzisiaj słuchałem jej jadąc rano rowerem do pracy i mnie natchneło. Bardzo inteligentne granie a jeszcze bardziej inteligentne teksty. Podoba mi się tematyka tej płyty i sposób podejścia do tematu. Normalnie to koncept album dla mnie o Bogu i religii. Do tego muza sama niesie. Sprawdziłem to na rowerze, byłem kilka chwil szybciej w pracy niż zwykle.

Jeden z wiosennych lub jesiennych rowerowych wyjazdów do pracy.


Fajny pomysł mają na siebie. Do tej pory każda płyta to płyta o czymś. Aczkolwiek to ich jedyna płyta jaka mi się naprawdę podoba. Płyta o Powstaniu Warszawskim jakoś do mnie nie przemówiła, ostatnia częściowo, a "Gospel" mnie rozwaliła.


Fajna nazwa dla zespołu. Pochodzi od lini lotniczych jednego z przeciwników Indiany Jonesa, tak tego filmowego. To ten w środku. Nigdy wcześniej nie zwróciłem na to uwagi, że koleś nazwyał sie Lao Che i że potem Indiana wsiadł do samolotu, który na drzwiach miał logo Lao Che. A tyle razy widziałem ten film. Dopiero po przeczytaniu w "Teraz Rocku" tej informacji obejrzałem Indianę i faktycznie wszystko się zgadzało. 


Fajny skład, fajnie użyte klawisze, wsamplowują fajne głosy i teksty. Jestem pod wrażeniem kreatywności i pomysłowości zespołu. No i przede wszytskim ich inności na polskim rynku. I tu znów nie kumam po co pan wokalista nagrywa solową płytę. Cóż takiego odmiennego miał do przekazania, aby robić to poza zespołem. Ale to ich problem. Jeszcze raz. Teksty sa mocne. Zamiast utworu "Bóg Zapłać" mozna by tu wstawić: "Hydropiekłowstąpienie", "Zbawiciel Diesel", "Do syna Józefa Cieślaka", no same rewelacyjne teksty i muza.

Chce żeby się o mnie starały
te co mnie kiedyś nie chciały



rewelacja

1 komentarz:

  1. Gospel jest super od początku do końca - w sam raz na męską imprezę jest to muza. Powstanie Warszawskie - pomysł i wykonanie mistrzostwo świata tylko trza mieć na słuchanie tago odpowiednie nastawienie - generalnie kapela z pomysłem.
    Zabawa słowem w tekstach Lao Che jest genialna:
    Bo ja pomyślałem, że tu będzie inaczej
    A tu jest tak, o,
    Do dupy raczej.
    Jeśli masz w tym frajdę
    Aby rzeczy gmatwać
    To mi teraz za tę moją krzywdę zapłać
    Bóg zapłać
    Zapłać, Bóg zapłać…



    Małe odniesienie jeszcze do ostatniej płyty "Prąd stały prąd zmienny" nie niesie tak jak Gospel, z całej płyty pamiętam najbardziej : ....i kazali każdemu łykać jod w płynie...

    OdpowiedzUsuń