piątek, 1 kwietnia 2011

Taniec pingwina na szkle- suplement

Jeden z czytelników podesłał mi swoją interpretację utworu Lombardu, o którym pisałem, że nie bardzo wiem o co w nim chodzi. Jak obiecałem muszę postawić mu piwo. Jego analiza tekstu jest chyba zgodna z ideą autora tekstu- mi przynajmniej odpowiada.

Pozwolę przytoczyć sobie obszerne fragmenty listu jaki otrzymałem skupiając się na fragmentach dotyczących "Tańca pingwina na szkle" i tego co autor miał na myśli.




oto cytaty: (pozwoliłem sobie na niewielkie zmiany edytorskie)


W domach jak klocki olbrzyma
Rury zawyły ze strachu przed dniem
Znów się zaczyna taniec pingwina na szkle
 (klocki olbrzyma – blokowisko
Rury zawyły- mieszkałeś kiedyś w bloku? Rano wstają smutni ludzie i idą do łazienki. Wodę nalewaja do czajników , leja do kibla – i w blokach to budzi nowy dzień – wycie rur
Znów się zaczyna – pingwin nieporadne ma ruchy a na szkle by się ślizgał – czyli zaczyna się nic nie znaczący dzień który i tak będzie do bani , a człowiek tylko będzie się kiwał jak pingwin na szkle w ruchach zero radości )



Zwija śniadanie w gazetę
Chowa pod skrzydła pysk blady jak wosk
Dziób mu się zgina rośnie łysina od trosk

(zwija śniadanie – wiadomo o co chodzi, ale podkreśla to taki smutek
Chowa pod skrzydła-  zamyka się w sobie  a blady jest  bo tylko praca dom, praca dom zero  swobody, zero  własnego życia  - tylko stres i życie do d... to jaki ma być?
Dziób mu się – nawet w Batmanie przedstawiona pingwina jako tego złego łysego)

 Życie na boki go kiwa
Kusym truchcikiem załatwia sto spraw
Czasem obrywa, czasem się zgrywa jak paw



życie na boki go kiwa – to jest piękne porównanie- życie go kiwa  więc chodzi jak pingwin– piekne
Kusym truchcikiem- nigdy na nic czasu nie ma wszystko biegiem
Czasem obrywa- raz pod wozem a raz się piuropuszy – czyli i frustracje ma raczej jak coś go wku... – ma zrywy )
Ściska co dzień nowe dłonie
W setkach papierów zostawia swój ślad
Śni o melonie, śpi na peronie pod wiatr

(ściska –poznaje nowych ludzi , nawet nie stara się ich zapamiętać  po prostu ma w du.. co się dzieje
W setkach – pracuje jak maszyna  jest (na papierze) a jednak go nie ma
Śni o melonie – tego nie rozmuniem do końca    ale melon może jako symbol czegoś dobrego  a może i smacznego  a zarazem tak błahego i może być symbolem, że nie chce od zycia tak wiele, śpi na peronie pod wiatr - i tu też nie wiem czy chodzi o to, że mu się śni, że jest na peronie – jako synonim że ma odwagę uciec od tego smutnego życia– czy o to chodzi ze chciałby nawet na peronie spać i wiatr by go smagał być bezdomnym ale wolnym ?
Z okna widać to samo
Co dzień bardziej ukośnie
Widać w lustrze co rano jak wolno dziób rośnie

(z okna- wiadomo raczej z każdego okna widac to samo
Co dzień – ale jednak w jego wizji jest to coraz gorsze rozmyte i smutne
Widać w lustrze- codziennie zmienia się starzeje się robi się ramolem a w domyśle  gaśnie w nim iskra, coś umiera)


W domach jak klocki olbrzyma
Rury zawyły ze strachu przed dniem
Znów się zaczyna taniec pingwina na szkle
(na początku refren i na koniec zamyka klamrę czasu – piosenka zaczyna się od poranka – przedstawia nam cały dzień- smutny dzień – i co mija ten dzień i nagle  co  wstajesz rano do życia smutnego jak pi... )

Generalnie  smutny to tekst – a ten kto go napisał jest geniuszem ze umiał tak to ubrać w słowa i do pingwina to porównał



no tak nic dodać nic ująć. A tekst Pana Skubikowskiego Jacka



dziękuję serdecznie za tą wyczerpującą interpretację i zapraszam na obiecane piwo

muzyczny bonus:


 

10 komentarzy:

  1. Trafiłeś.
    Poranek w szarym blokowisku, wyjące źle odpowietrzone rury, zima szaruga. Wychodzi łysiejący grubawy facet w gajerku i płaszczu już przymałym -przypomina pingwina. Jest spóźniony nawet nie miał czasu zapakować porządnie śniadania ze spuszczona głową śpiesznie biegnie na peron kolejki ledwo wyrabiając na ślizgawkach. Przysypia na ławce bo transport się spóźnia - marzy o luksusie (kto w latach 80' mógł kupić melona i gdzie - może chodzi o milion). Pewnie jest gdzieś gryzipiórkiem coś tam podpisującym przyjmującym petentów trybikiem biurokratycznego perpetuum mobile absurdu. Jest nikim i zdaje sobie sprawę z bezsensu swej egzystencji, ale próbuje zachować fason. Nie odróżnia dnia od dnia coraz bardziej popadając w depresję co coraz bardziej po nim widać.

    OdpowiedzUsuń
  2. to dobrze że też tak uważasz, czyli warto się zastanowić nad tekstem z pozoru niezrozumiałym. Kiedyś to pisali teksty :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  5. W latach '80 "melon" mówiło się na milion zł.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. w istocie! melon = milion, wygrana w totka, jednym słowem spektakularna, praktycznie nieosiągalna odmiana

      Usuń
  6. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  7. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  8. mam wrażenie, że fragment "dziób mu się zgina, rośnie łysina..." symbolicznie i wprost, mówi o bezsilności w obliczu starzenia się i rozpadu. Zginający się dziób = słabnąca erekcja + rosnąca łysina = okrunty oksymoron, absolutne zaprzeczenie procesu wzrostu... Niezależnie od tego, czy interpretuję trafnie, dziękuję za genialne słowa i wykonanie!

    OdpowiedzUsuń