wtorek, 15 marca 2011

No Limits- On The River

Nie moge uwolnić się od Trójmiasta jednak. Znów zespół z nad morza. Mam ogromny sentyment do No Limits i ich dwóch płyt. Może mało rockowe- wiem. Lecz czasem potrzebuję również spokojniejszych dźwięków.


Tę płytkę udało mi się kupić na aukcji. Nie wierzyłem, że mi się to przytrafi. A jednak warto dzień w dzień przeglądac wszystkie nowe aukcje w kategorii płyty CD- polski rock.



Cena nie była wygórowana. Tym większa ma radość.





















Płytę kupiłem jeszcze zapakowaną w folię - nieśmigana, rewelacja. Co tu dużo mówić fajny pop z Polski, fajnie zagrany, brzmi typowo jak produkcje polskie z lat dziewięćdziesiątych. Trudno mi wybrać jeden numer bo całości się bardzo dobrze słucha.



Kawałek jaki widać na klipie to troszkę inna wersja niż ta którą lubię najbardziej ale i tak buja.
Zanim nabyłem płytę miałem na szczęście kasetę kupioną na wyprzedaży w Empiku. Lubiłem tak chodzić i grzebać w koszach z przecenionymi kasetami w różnych sklepach z płytami. W ten sposób wiele ciekawych rzeczy nabyłem i odkryłem. Nie było przecież maj spejsów, jutubów, twarzoksiążek (facebook) i rapidszerów.

nowy bóg:



Co miałem robić, na nowe wydawnictwa nie było mnie stać jako studenta, więc szukałem przecen. Co ten internet robi z ludzi teraz. Nie pamietam nawet kiedy ostatnio byłem w Empiku czy tez innym sklepie z muzyką.



Oprócz tego wydawnictwa No Limits wydał też płytę "No Movie Soundtrack" równie smaczna. Może nawet lepsza.

Tam też jest utwór "On The River". Wrócę do tej płyty jeszcze. Zresztą na obu płytach jest co najmnije kilka ważnych dla mnie utworów.

Mam ją oczywiście też ale już tylko w wersji zero- jedynkowej.



On The River

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz